Fala zakażeń koronawirusem w Izraelu jest napędzana transmisją wariantu Delta koronawirua (B.1.617.2), którym zakażają się nawet młodzi, w pełni zaszczepieni na COVID-19.
Po sukcesie programu szczepień na COVID-19 w Izraelu zniesiono niemal wszystkie obostrzenia, a liczba zakażeń koronawirusem spadła w maju i czerwcu do kilkudziesięciu, a potem do kilku dziennie. Przez wiele tygodni w Izraelu praktycznie nie informowano o zgonach chorych na COVID-19.
Wtedy jednak liczba zakażeń zaczęła rosnąć, co władze wiążą z transmisją wariantu Delta koronawirusa.
W związku z rosnącą liczbą zakażeń w Izraelu przywrócono obowiązek noszenia masek w miejscach publicznych znajdujących się pod dachem, zaczęto też znów wymagać od klientów restauracji i innych miejsc przyjmujących klientów pod dachem, legitymowania się tzw. zielonym paszportem - czyli dokumentem zaświadczającym o szczepieniu na COVID-19 lub posiadaniu statusu ozdrowieńca.
Spośród 9,3 mln mieszkańców Izraela ponad 5,9 mln otrzymało co najmniej jedną dawkę szczepionki na COVID-19. Władze Izraela zaczęły jednak sygnalizować, że jest coraz więcej przesłanek wskazujących, iż odporność uzyskana po szczepieniu na COVID-19 słabnie wraz z upływem czasu.
W niedzielę premier Naftali Bennett mówił, że obserwowany jest wzrost liczby zakażeń w grupie osób w średnim wieku, które otrzymały dwie dawki szczepionki na COVID-19 na początku roku i nie przyjęły jeszcze trzeciej dawki.
- Dzieje się tak, ponieważ osoby te poruszają się swobodnie przeświadczone, że są chronione (przed zakażeniem - red.) - powiedział Bennett na posiedzeniu rządu.
- Nie rozumieją, że ochrona zapewniana przez drugą dawkę przed wariantem Delta słabnie wraz z upływem czasu i muszą szybko zaszczepić się trzecią dawką - dodał.
Jak dotąd trzecią dawką zaszczepiono niemal 1,6 mln mieszkańców Izraela. Resort zdrowia Izraela sygnalizuje już, że w zaszczepionych trzecią dawką grupach wiekowych sytuacja epidemiczna się poprawia.