Słowa Orbana wywołały aplauz zasiadających w PE eurosceptyków - podaje Reuters.
- Węgry mają zostać potępione ponieważ naród węgierski zdecydował, że Węgry nie będą państwem imigrantów - przekonywał w PE Orban.
- Myślicie, że wiecie lepiej (jak powinniśmy działać) niż sami Węgrzy - mówił premier węgierskiego rządu.
Orban zarzucił też, Judith Sargentini, eurodeputowanej Zielonych, która napisała raport na temat sytuacji na Węgrzech i wnioskowała o rozpoczęcie procedury zmierzającej do nałożenia sankcji na ten kraj, że jej raport zawiera 37 "poważnych błędów co do faktów". Sargentini zarzuca rządowi Orbana ataki na media, mniejszości oraz łamanie zasad praworządności, które stanowią "oczywiste naruszenie wartości naszej unii".
Tymczasem Guy Verhofstadt, przewodniczący grupy liberalnej w PE Guy Verhofstadt przypominał Orbanowi, że "nie jest on swoim krajem" i że Węgry "są czymś więcej niż on".
Verhofstadt ocenił też, że gdyby dziś Węgry starały się o członkostwo w UE "byłoby to niemożliwe w zaistniałych okolicznościach".
Na słowa te zareagował Nigerl Farage, były lider Partii Niepodległości Wielkiej Brytanii. Według niego Orban i jego kraj "zostali obrażeni".
- Dołącz do naszego klubu Brexitowego, spodoba ci się tam - powiedział do Orbana sugerując Węgrom wyjście z UE.
W środę PE zdecyduje, czy wystąpić z wnioskiem do Rady UE o rozpoczęcie przeciwko Węgrom procedury z art. 7 w sprawie łamania reguł praworządności.