"Stanowisko Urzędu Pierwszej Damy jest takie, że (Mira Ricardel) nie zasługuje już na zaszczyt służby w Białym Domu" - poinformowała w oświadczeniu Stephanie Grisham, dyrektor ds. komunikacji Melanii Trump.
Oświadczenie jest niezwykłe nawet jak na ekstrawagancki sposób sprawowania urzędu Donalda Trumpa. Telewizja CNN nazywa oświadczenie "zdumiewającym" - nigdy dotąd pierwsza dama nie pozwalała sobie na otwartą, publiczną naganę w kierunku urzędnika, służącego w administracji męża.
Oświadczenie pojawiło się po tym, jak we wtorek w doniesieniach medialnych spekulowano o zwolnieniu Ricardel ze stanowiska, po zaledwie siedmiu miesiącach pracy.
Istotnie, kilkadziesiąt minut po doniesieniach o oświadczeniu Melanii Trump, Mira Ricardel została zwolniona i w eskorcie opuściła Biały Dom - poinformowało kilku dziennikarzy z USA.
Jej odejście zostawia doradcę ds. bezpieczeństwa narodowego Johna Boltona bez jednego z jego kluczowych sprzymierzeńców w administracji - komentuje CNN. Według stacji, ostatnio Ricardel zetknęła się z członkami personelu pierwszej damy podczas jej podróży do Afryki. Źródło znające tę sprawę poinformowało, że Ricardel pokłóciła się z personelem Melanii Trump o miejsce w samolocie i wykorzystanie zasobów Rady Bezpieczeństwa Narodowego.
Wcześniej Ricardel, która rzekomo lubiła rywalizować w biurokratycznych konfliktach, była skonfliktowana z Jimem Mattisem, sekretarzem obrony. Ricardel próbowała zablokować Mattisowi zatrudnianie pewnych osób, które były krytyczne wobec Trumpa lub były postrzegane jako niewystarczająco lojalne wobec prezydenta USA.