Nikita Biełych jest uznawany za jedynego liberalnego gubernatora w Rosji, mianowanego na ten urząd przez prezydenta Dmitrija Miedwiediewa, a także za jedynego szefa regionu, który pozostaje w opozycji wobec władz na Kremlu. We wtorek w jego gabinecie i rezydencji śledczy przeprowadzili rewizję.

Wczoraj Biełych został przesłuchany w sprawie nadużyć podczas prywatyzacji zakładów spirytusowych w miejscowości Urżum w obwodzie kirowskim, gdzie urzęduje. Według śledczych wartość akcji tamtejszej gorzelni przy prywatyzacji została zaniżona o 90 mln rubli (9 mln zł).

Prokuratorzy sprawdzają, czy do nadużyć nie przyczynili się także inni urzędnicy, w tym były doradca gubernatora Aleksiej Nawalny, orędownik walki z korupcją i przywódca protestów przeciw powrotowi Władimira Putina na Kreml.

Obecność Nawalnego w tej sprawie może oznaczać, że śledczy są bardziej zainteresowani jego osobą niż gubernatorem. Moskiewscy eksperci wskazują, że nie grozi mu postępowanie karne, ale będzie musiał dokonać wyboru: znaleźć kompromitujące materiały na Nawalnego lub pożegnać się z urzędem. Ich zdaniem akcja z przeszukaniem gabinetu i rezydencji gubernatora z udziałem jednostki sił specjalnych była bardziej sygnałem i ostrzeżeniem, nikt rozsądny przecież nie trzyma przy sobie kompromitującej dokumentacji.

Przeszukania w gabinecie gubernatora uznano także za zjawisko całkowicie nietypowe, które ostatnio miało miejsce w Rosji pięć lat temu, w gabinecie gubernatora Kraju Nadmorskiego Siergieja Darkina.

Przeszukanie gabinetu gubernatora to coś zupełnie niezwykłego

– Biełych ma nadzieję, że sprawa bardziej dotyczy Nawalnego. Tak czy owak, znalazł się w kłopotliwej sytuacji. Jego pozycja została osłabiona – mówi „Rz" Michaił Winogradow, szef fundacji Petersburska Polityka.

Zdaniem moskiewskiego politologa Jewgienija Minczenki sytuacja wokół Biełycha oznacza, że powinien być przygotowany do dymisji. – Być może teraz w Rosji nie ma już zapotrzebowania na liberalnych gubernatorów. Termin jego urzędowania zakończy się w styczniu 2014 roku. Hipotetycznie może on ubiegać się o ten urząd w wyborach na jesieni, ale będzie miał gorszy start, a jego obowiązki przejmie ktoś inny – mówił Minczenko.

Politolodzy są też zdania, że każde czynności śledcze wobec przedstawicieli władz zmniejszają sferę ich wpływów i podwyższają ryzyko dymisji, a rewizja i przesłuchania Biełycha były negatywnym sygnałem w jego kierunku.

Autopromocja
30 listopada, godz. 12.00

Kto zdobędzie Zielone Orły "Rzeczpospolitej"?

Sprawdź szczegóły

Biełych był związany z opozycją od kilkunastu lat.  W 2005 r. stanął na czele liberalnego Sojuszu Sił Prawicowych. Trzy lata później współtworzył opozycyjny ruch Solidarność. Naraził się na krytykę miejscowych komunistów, którzy organizowali przeciw niemu pikiety, a także współpracownikom Putina, z którym wdawał się w publiczne dyskusje.