Norweski departament Dyrektoriat imigracji (UDI) ocenił, że spośród 33 tysięcy uchodźców, którzy w 2015 roku ubiegali się o azyl w tym kraju, odesłanych zostanie między 4 a 5 tysięcy osób.

Stanie się tak na mocy rozporządzeni dublińskiego, według którego osoby ubiegające się o azyl powinny pozostawać w pierwszym kraju, który je zarejestruje jako uchodźców.

Norwegia ma zamiar odesłać m.in. co najmniej 860 uchodźców, którzy trafili tam z Węgier - kraju krytykowanego za "twardą rękę" wobec imigrantów. Oslo złożyło na Węgrzech odpowiedni wniosek już pod koniec listopada ubiegłego roku, odpowiedź spodziewana jest pod koniec stycznia.

Norweska organizacja zajmująca się azylantami, NOAS, oświadczyła, że jest zatroskana o bezpieczeństwo uchodźców, którzy będą musieli wrócić na Węgry. Powołała się przy tym na austriacki raport, w którym znalazła się informacja, iż Węgry nie są krajem dla imigrantów bezpiecznym.

Z kolei ambasada Norwegii w Budapeszcie już latem ostrzegła norweskie MSZ, że "poziom ksenofobii na Węgrzech jest najwyższy w historii".

- Każdy uchodźca jest zobowiązany o ubieganie się o azyl w pierwszym bezpiecznym kraju, do którego dotarł, ale wystarczy spojrzeć na nasze granice - powiedziała węgierska ambasador w Norwegii Anna-Marie Siko dziennikowi "Aftenposten". - Węgry nie mogą być pierwszym krajem azylu, uchodźcy przekroczyli granice wielu innych państw, zanim do nas dotarli.