Le Pen zwróciła uwagę, że o ile dekret Trumpa rozzłościł wiele osób, o tyle wszyscy przechodzą do porządku dziennego nad tym, że "15 państw świata zakazuje wjazdu na swoje terytorium obywatelom Izraela".

- Patriotyzm nigdy nie jest rasizmem. Kochanie swojego kraju, chęć zachowania jego kultury i tożsamości, chronienie interesów Amerykanów w Ameryce, Francuzów we Francji czy Izraelczyków w Izraelu jest według mnie czymś słusznym - oświadczyła Le Pen.

Le Pen przekonywała też, że narody powinny zachowywać się w swoich krajach "jak gospodarze" - wtedy państwa te "pozostaną wolne, a ludzie będą żyli bezpiecznie".

Kandydatka Frontu Narodowego na prezydenta przekonywała też, ze choć jej formacja jest zwalczana zarówno przez francuską prawicę, jak i lewicę, to w praktyce rywale polityczni wcielają w życie program jej formacji.

- Mamy rację we wszystkim. Dlatego, pod presją społeczeństwa, oni (rywale polityczni - red.) muszą iść w nasze ślady - przekonywała Le Pen odnosząc się do kwestii imigracji i radykalnego islamu.

Sondaże wskazują, że Marine Le Pen wygra I turę wyborów prezydenckich we Francji. W drugiej turze może jednak przegrać z kandydatem niezależnym Emmanuelem Macronem.