Napięcia związane z obecnością niedźwiedzi brunatnych w górach oddzielających Francję i Hiszpanię są duże od połowy lat 90., gdy rozpoczęto akcję ich reintrodukcję.

Rolnicy byli wściekli, gdy rząd zintensyfikował swoje działania 10-letnim "planem niedźwiedzia" w 2018 roku. Zorganizowali protesty, gdy pierwsza samica została przetransportowana helikopterem w tym roku.

Ich zdaniem strzały ostrzegawcze są potrzebne, aby powstrzymać drapieżniki przez zabijaniem owiec i innych zwierząt hodowlanych. Tłumaczą, że niedźwiedzie niszczą również ule.

Najwyższy sąd administracyjny we Francji unieważnił w piątek środek, który zezwalał na oddawanie strzałów ostrzegawczych. W ocenie sądu nie jest to zgodne "utrzymaniem populacji w ich naturalnym środowisku".

Stowarzyszenia działające na rzecz zwierząt z zadowoleniem przyjęły decyzję sądu. 

W ubiegłym roku w Pirenejach zabito trzy niedźwiedzie. Jedno ze zwierząt padło z rąk myśliwego, który tłumaczył, że działał w samooboronie.

W Pirenejach żyje obecnie około 50 niedźwiedzi. W 2019 roku z ich rąk zginęło 1173 zwierząt hodowlanych. W ubiegłym roku liczba ta miała być niższa.