Obaj przywódcy, a właściwie ich sobowtóry, pobili się na Placu Czerwonym, przed Kremlem. Podczas przerwy w pracy poszli na kawę i jeden drugiego zdzielił parasolem. „Lenina" odwieziono do polikliniki, gdyż po dyskusji ze „Stalinem" bolały go plecy.
„W rozmowie pojawiły się odmienne zdania na tematy profesjonalne" – powiedział tajemniczo prokurator. Prokuratura wszczęła śledztwo, bowiem „Lenin" złożył formalną skargę na „Stalina".
Sobowtóry wodzów radzieckiego i światowego proletariatu to moskiewscy aktorzy dorabiający na placu Czerwonym fotografowaniem się z turystami (jak biały miś w Zakopanem).
Według moskiewskich dziennikarzy Łatifa Walijew (czyli „Stalin") obraził się na Igora Gorbunowa (czyli „Lenina"), gdyż sobowtór założyciel radzieckiego państwa postanowił na Placu Czerwonym pracować z innym „Stalinem".
Poprzednia bójka „wodzów" miała miejsce pięć lat temu na samym środku placu z powodu sporu o podział stref wpływów między sobowtórami – jednak wtedy w bójce brali udział inni aktorzy oraz ich żony.
Jak informowała moskiewska telewizja NTV „liczni turyści oniemieli, gdy na środku placu Czerwonego Lenin tłukł Stalina, a próbował ich rozdzielić car Piotr I".
Poza „wodzami" pod Kreml przychodzą bowiem dorabiać aktorzy przebrani za inne postacie historyczne. Car Piotr I nie jest jednak zbyt popularny (za życia nie lubił Moskwy, obecnie kojarzony jest wyłącznie z Petersburgiem), pod Kremlem częściej można spotkać ostatniego z Romanowych cara Mikołaja II.
„Konkretnie, kopnęła mnie w j..., no bolało" – tłumaczył wtedy „Lenin" powody dla których rzucił się na żonę „Stalina". Na widok napadniętej żony „Josif Wissarionowicz" ruszył do ataku na pięści i w rezultacie małżonkowie wylądowali w komisariacie policji. Wtedy poszło o to, że „Stalin" chciał jednocześnie pracować jako „Lenin", a gdy ten ostatni się sprzeciwił, żona „Josifa WIssarionowicza" oblała go keczupem i skopała.
„No, on z taką mordą chciał udawać Lenina !" – denerwował się „Lenin" z placu Czerwonego.