Wiec zorganizowany przez przeciwników Orbana w Budapeszcie był drugą antyrządową demonstracją od wyborczego zwycięstwa Fideszu 8 kwietnia. Demonstrujący wzywali opozycyjne partie do połączenia sił przeciwko Fideszowi.

Peter Marki-Zay, burmistrz Budapesztu, który wygrał w lutym z kandydatem Fideszu, zaapelował podczas wiecu o koalicję wszystkich opozycyjnych wobec rządu Orbana sił.

- Historia dowiodła, że żaden opresyjny reżim nie trwa wiecznie - powiedział.

- Powinniśmy walczyć przeciwko zdominowaniu mediów i przeciwko fabrykom kłamstw - dodał.

- To strach jest zwornikiem tego systemu, a jeśli jutro ludzie nie będą się bać, system upadnie - przekonywał Marki-Zay.

Organizatorzy sobotniego wiecu przekonywali na Facebooku, że Orban zmienił media w "maszynę propagandy".

Protest w Budapeszcie rozpoczął się przed gmachem parlamentu. Potem demonstrujący przeszli na most nad Dunajem. Tydzień temu dziesiątki tysięcy osób protestowały w Budapeszcie przeciwko niesprawiedliwemu - ich zdaniem - systemowi wyborczemu.

W piątek Orban w wywiadzie dla publicznego radia oskarżył finansistę George'a Sorosa o finansowanie opozycji na Węgrzech.

- Wiem, że nie zaakceptują wyniku wyborów, zorganizują różne wydarzenia, mają nieograniczone środki finansowe - mówił o opozycji Orban.