Louis Lozano i Eric Mitchell odwołali się do sądu w sprawie, w którym postawiono im zarzuty "wielokrotnych uchybień w pracy" czego dowodziły nagrania z kamery, znajdującej się w radiowozie, którym jeździli. Sąd podtrzymał jednak decyzję o zwolnieniu ich z pracy.

Cyfrowy samochodowy system wideo (DICVS) znajdujący się w radiowozie "uchwycił (policjantów), którzy świadomie nie wywiązali się z obowiązku interwencji w związku z trwającym rozbojem i zamiast tego grali na służbie w Pokemon Go" - można przeczytać w dokumentach sprawy.

Incydent miał miejsce w sobotę, w kwietniu 2017 roku, gdy policjanci otrzymali wezwanie w związku z rozbojem w sklepie sieci Macy.

Czytaj więcej

Te gry mobilne w 2021 roku przyniosły najwięcej pieniędzy

Zamiast zareagować na wezwanie Lozano i Mitchell zaczęli oddalać się od miejsca przestępstwa. 

W czasie postępowania wyjaśniającego policjanci tłumaczyli, że nie słyszeli wezwania przełożonego przez radio. Wtedy jednak ich zwierzchnik postanowił przejrzeć nagrania wykonane przez DICVS.

Analiza nagrań wykazała, że policjanci słyszeli wezwanie, ale postanowili je zignorować. Kilka minut po otrzymaniu wezwania Lozano i Mitchell zaczęli rozmawiać o Pokemon Go i "przez następnych 20 minut system DICVS zarejestrował ich rozmawiających o Pokemonach i jeżdżących w różne miejsca, w których mogli złapać wirtualne stworki", co jest istotą popularnej gry - głoszą dokumenty sprawy.

W czasie, gdy powinni łapać przestępców, policjanci złapali dwa Pokemony - Snorlaksa i Togetica

W tym czasie policjanci złapali dwa Pokemony - Snorlaksa i Togetica. Z akt sprawy nie wynika, czy ich kolegom z policji udało się zatrzymać uczestników rozboju, do którego ich wezwano.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Zgłoś swój projekt w konkursie dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ