Podobną decyzję podjęło również kilka innych miast, rządzonych przez Zielonych.
Jeden z francuskich przysmaków, foie gras, pasztet z wątróbek forsownie tuczonych gęsi lub kaczek, znany także pod nazwą pasztetu strasburskiego, od lat wzbudza kontrowersje nie tylko wśród miłośników zwierząt.
Hodowanie ptaków, które mają poświęcić życie dla powstania specjału, polega na karmieniu ichprzemocą, za pomocą sond wepchniętych głęboko w przełyk. Przez 2-3 tygodnie przed ubojem ptaki karmione są tak kilka razy dziennie, a ilość wtłaczanego w nie pokarmu dochodzi do 2 kilogramów.
Taki forsowny tucz w wielu krajach (w tym w Polsce) jest uznawany za okrucieństwo i zabroniony.
Władze Lyonu decydując się na zakaz podawania na miejskich uroczystościach tego "przysmaku", ucieszyły ekologów, ale naraziły się producentom i obrońcom tradycji.
W miniony weekend 127 francuskich parlamentarzystów podpisało się pod apelem do władz miejskich, które zdecydowały o wykluczeniu foie gras z menu.
"Ta kontrowersyjna decyzja szkodzi całej branży hodowców, podważa nasze dziedzictwo, naszą kulturę, naszą tożsamość" - grzmią parlamentarzyści i nawołują do zmiany decyzji.
Przypominają, że w poprzednich latach branży drobiarskiej zaszkodziła już ptasia grypa, a obecnie - zamknięcie restauracji w czasie pandemii.
Zadowolenie z powodu podjętej decyzji wyrażają ekolodzy, w tym Fundacja Brigitte Bardot, która od lat walczy o zakaz tuczu gęsi i kaczek na foie gras, zamieszczając m.in. drastyczne zdjęcia z karmienia ptaków i dane statystyczne, wskazujące na masową ich zagładę.
Fundacja informuje m.in., że przyjmowana przez ptaki w okresie tuczenia karma odpowiada zjedzeniu przez człowieka 20 kg makaronu dziennie. Ponadto, ponieważ tuczone są tylko kaczory i gąsiory, corocznie ponad 20 milionów kaczek i gęsi jest gazowanych lub żywcem mielonych.
W sondażu przeprowadzonym na zlecenie Fondation Brigitte Bardot za zakazem tuczu opowiedziało się 70 proc. respondentów.