– Wzywamy, by instytucje odpowiedzialne za utrzymanie porządku nie czyniły szkód ludziom, którzy domagają się dostępu do wody – wzywała irańska obrończyni praw człowieka Narges Mohammadi na niewielkim wiecu przed siedzibą ministerstwa spraw wewnętrznych w Teheranie. Demonstracje z żądaniami dostępu do wody odbywają się w wielu miejscach kraju, ale ich centrum jest leżąca na południowym zachodzie (przy granicy z Irakiem) prowincja Chuzestan. Zamieszkana w znacznej części przez arabskich sunnitów, skonfliktowanych z dominującymi w Iranie szyickimi Persami, ale też bogata w ropę. Teraz w Chuzestanie brakuje wody w ponad 700 miejscowościach.

Manifestanci wychodzą protestować po zapadnięciu zmierzchu, gdyż w ciągu dnia temperatura przekracza 40 st. C. Wszyscy obserwatorzy podkreślają, że obecna susza jest najgorsza od pół wieku. Jeszcze sześć lat temu irański minister rolnictwa Isa Kalantari ostrzegał, że braki wody mogą zmusić ponad połowę mieszkańców kraju do zmiany miejsca zamieszkania, a nawet do emigracji.

Obecnie Irańczycy z Chuzestanu protestują, domagając się jakiegokolwiek dostępu do pitnej wody. Według danych Amnesty International w starciach z siłami bezpieczeństwa zginęło już co najmniej osiem osób, inne źródła mówią, że jeden z zabitych to policjant. Nie wiadomo, ilu jest rannych i aresztowanych. Irańscy dysydenci mówią o 102 znanych zatrzymanych w 30 miejscowościach.

Oficjalne media oskarżają „uzbrojonych buntowników" o strzelanie zarówno do policji, jak i do demonstrantów. – Dlaczego strzelacie!? Wam nikt nie odebrał ziemi i wody! – BBC cytuje manifestantkę krzyczącą do policji na jednym z nagrań z rejonu rozruchów (krążących w irańskich sieciach społecznościowych), choć zastrzega, że nie jest w stanie zweryfikować jego prawdziwości.

Same władze irańskie, mimo zwyczajowej brutalności policji, nie chcą jednak zaostrzać sytuacji. Ustępujący prezydent Hasan Rouhani przyznał, że „ludzie żyjący w pięćdziesięciostopniowym upale przy braku wody mają prawo protestować i wychodzić na ulicę". Zwycięzca czerwcowych wyborów prezydenckich Ebrahim Raisi nie omieszkał jednak oskarżyć poprzednich władz o to, że to one są winne zaniedbań w rozbudowie infrastruktury dostarczającej wodę.

Ofiary policyjnej przemocy na manifestacjach wzięła w obronę wysoka komisarz ONZ ds. praw człowieka Michelle Bachelet, która przestrzegła, że „strzelanie (do protestujących) i areszty tylko zwiększają gniew".

Spory przeciął najwyższy przywódca Ali Chamenei, który również przyznał mieszkańcom prawo do protestów i wezwał regionalne władze do rozwiązania problemów z wodą.

Wszyscy w Teheranie wiedzą jednak, że problem przerasta władze jednej prowincji. Były minister rolnictwa, a obecnie wiceprezydent odpowiedzialny za środowisko naturalne Isa Kalantari na początku lata stwierdził, że „na prowincji może rozpocząć się wojna o wodę".

Manifestanci swój gniew coraz częściej kierują w stronę władz w Teheranie. Na wielu nagraniach dostępnych w irańskich sieciach społecznościowych widać, że w Lorestanie – prowincji sąsiadującej z Chuzestanem – manifestanci domagający się wody wznosili okrzyki przeciw Alemu Chameneiemu.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej