Historia skatowanego psa kilka miesięcy temu wzruszyła niemal całą Polskę.
Psa, leżącego w kałuży krwi, znalazła żona i dzieci sprawcy. Mężczyzna tak długo bił zwierzę, aż złamał mu szczękę i żebra, wybił zęby i przetrącił kręgosłup.
Czteromiesięczny szczeniak znalazł się pod opieką Fundacji dla Szczeniąt Judyta i przeszedł operację w Czechach i specjalistyczne leczenie w klinice w Portugalii.
Niestety, nie udało się przywrócić mu sprawności i pies nie odzyskał czucia w tylnych łapach, na szczęście nauczył się kontrolować czynności fizjologiczne, jednak do końca życia będzie musiał używać specjalnego wózka.
Po kilkumiesięcznym leczeniu i rehabilitacji Fundacja zaczęła szukać dla Fijo odpowiedniego domu, który zadba o potrzeby psa i będzie potrafił obchodzić się z niepełnosprawnym zwierzęciem.
Dziś Fundacja dla Szczeniąt Judyta poinformowała, że Fijo jednak miał szczęście i znalazł dom - na razie tymczasowy, bo szczeniak nie może zostać adoptowany z powodów prawnych.
Sprawca pobicia psa, Bartosz D., był poszukiwany listem gończym, a w poszukiwania włączyły się tysiące użytkowników serwisów społecznościowych. Mężczyzna ukrywał się nieopodal miejsca zamieszkania.
Trzydziestolatek został oskarżony o znęcanie się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem, za co grozi mu kara do 3 lat więzienia.
Sąd jednak zgodził się, by Bartosz D. odpowiadał z wolnej stopy i mężczyzna przebywa na wolności. Jego proces zacznie się 13 listopada.