"Od związków partnerskich nie ubędzie małżeństw", "Miłość nie wyklucza", "Miłość, wierność zawsze te same" – takie transparenty pokazali uczestnicy tegorocznej Parady Równości. – W Sejmie jest już gotowy projekt ustawy. Mamy nadzieję, że posłowie zajmą się nim jeszcze w trakcie tej kadencji – przyznali Oskar i Kuba, którzy parą są od dziesięciu lat.

W sobotę uczestnicy parady sprzed Sejmu przeszli ulicami Warszawy. Według szacunków policji było ich ok. 5 tys.

Były tęczowe flagi, baloniki, chorągiewki, muzyka dudniąca z siedmiu ruchomych platform i tańczące w jej rytm drag queen z kolorowymi pióropuszami.

Na dwóch platformach jechali politycy lewicy, m.in. poseł Ryszard Kalisz i Katarzyna Piekarska z synem Kacprem, Janusz Palikot, a także stołeczni radni: Krystian Legierski i Sebastian Wierzbicki.

Jeszcze przed Sejmem czekała na nich kontrmanifestacja członków Obozu Narodowo-Radykalnego, Młodzieży Wszechpolskiej i sympatyków Legii Warszawa.

– Tu jest prawdziwa, tęczowa Polska. Weźcie się za ręce. Macie prawo iść z nami! – wołał do nich Piotr Guział, burmistrz Ursynowa. W odpowiedzi przeciwnicy Parady Równości zaczęli rzucać w jej uczestników jajkami. W niebo poszybowały petardy. Krzyczeli: "Zakaz pedałowania!", "Raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę!".

–To zboczeńcy, którzy powinni się leczyć – mówiła jedna z uczestniczek kontrmanifestacji. Obie grupy przez cały czas oddzielał od siebie szczelny kordon policji.

Na zakończenie parady na pl. Bankowym zorganizowano Miasteczko Równości, gdzie zabawa trwała do godz. 19.