27-letnia Nathalie Birli jest zawodową triatlonistką. Kobieta została potrącona przez samochód i podczas upadku złamała rękę. Do zdarzenia doszło w pobliżu Grazu w południowo-wschodniej Austrii.

Kierowca powalił ją kawałkiem drewna, a następnie przewiózł do swojego domu z dala od innych zabudowań.

- Kiedy odzyskałam przytomność, była naga i przywiązana do fotela w starym domu - powiedziała Birli w rozmowie z "Kronen Zeitung".

Porywacz zmusił ją do picia alkoholu, próbował ją udusić i utopić w wannie wypełnionej zimną wodą. 27-latka zdołała jednak uspokoić mężczyznę. Pochwaliła liczne orchidee, które znajdowały się w jego domu.

Birli przekazała, że mężczyzna początkowo był pełen nienawiści, ale nagle stał się dla niej miły. Opowiedział, że ogrodnictwo to jego pasja. W końcu zgodził się wypuścić ją z domu. Odwiózł ją wraz z rowerem, w którym była zainstalowana nawigacja.

Dzięki danym z GPS policja namierzyła porywacza. Do aresztowania doszło w jego domu. Funkcjonariusze próbują obecnie ustalić, czy cierpiący na problemy psychiczne mężczyzna, dopuścił się w przeszłości podobnych przestępstw.