- We wszystkich przypadkach schemat sprzedaży wygląda podobnie. W centrum Krakowa powstają lokale z grami lub sklepiki oferujące drobne upominki, które działają całą dobę Jednak nie każdy może skorzystać z usług lokalu, a tylko sprawdzeni klienci – opowiada Anna Zbroja z małopolskiej policji.

Przed wpuszczeniem do środka klienci są sprawdzani. W lokalu montowane są kamery, które nagrywają wizerunki gości. – Wejść do środka może jedynie osoba „zaufana" bądź z polecenia – dodaje policjantka.

W takich salonach gier czy sklepach z upominkami odbywa się handel dopalaczami - twierdzi policja. Środki schowane są w specjalnie skonstruowanych skrytkach. – Leżą pakowane do małych woreczków, a na opakowaniu widnieją napisy „Talizmany", „Amulety" – mówi Anna Zbroja.

Policjanci z Krakowa zatrzymali w ostatnim czasie 21-letniego mężczyznę, który sprzedawał dopalacze w jednym z tego typu lokali. Mężczyzna miał przy sobie 134 saszetki. Odpowie za handel dopalaczami.

Ostatnio w ręce mundurowych wpadł też 24-latek, który miał przy sobie środki odurzające. Okazało się, że kupił w jednym z jednym z salonów gier na terenie Krakowa. Lokal był otwarty całą dobę.

- Salon był wyposażony w monitoring i automatycznie zamykane drzwi, które otwierano w zależności od znajomości klienta – mówi policjantka. Dodaje, że gdy policjanci weszli do środka, niewielu z obecnych korzystało z automatów do gry - klientów bardziej interesowała skrytka, w której ukryte były dopalacze. W sumie zabezpieczono tam ponad 100 sztuk tego typu środków

Towar został przewieziony do Laboratorium Kryminalistycznego w Krakowie, gdzie chemicy zbadają skład sprzedawanych substancji. Po badaniach właściciele lokalu usłyszą zarzuty.

Kilka tygodni temu policjanci namierzyli lokal, który oferował usługi dla pełnoletnich klientów. Sprzedawano też w nim środki odurzające. - Narkotyki ukryte były w skrytce pod ladą, która miała tzw. podwójne dno. Zatrzymaliśmy sprzedawcę, który pracował w lokalu – mówi Anna Zbroja.