Czy budowa zagrody dla psa może kosztować dziesiątki tysięcy złotych i być powodem batalii z urzędnikami? Okazuje się, że tak.

W najbliższym odcinku polsatowskiego programu „Państwo w państwie" reporterzy pokażą historię Pawła Wojcieszaka, który walczy z powiatowym inspektorem nadzoru budowlanego. Urzędnicy zarzucają mu, że nie zgłosił budowy kojca dla psa.

– Podczas kontroli urzędniczka stwierdziła, że to jest budynek drobnej struktury budowlanej, bo nad budą zamontowano mały daszek – tłumaczy Wojcieszak.

Jak przyznaje, po kontroli, zgodnie z poleceniem, rozebrał kojec, ale nikt tego nie skontrolował. Później wystąpił o pozwolenie na budowę nowego schronienia dla psa. Starosta jego prośbę zaakceptował, więc Wojcieszak kojec odbudował.

– Ze zmienioną konstrukcją, ale ze starych materiałów. Nie każdego stać na nowe – mówi żona pana Pawła.

Urzędnicy uznali jednak, że „nielegalny" kojec nigdy nie został rozebrany, i nałożyli na małżeństwo karę 10 tys. zł. – To złośliwość – mówią Wojcieszakowie.

Przepychanki z powiatowym inspektorem nadzoru budowlanego trwają już dwa lata, bo na dodatek urzędnicy dopatrzyli się nieprawidłowości przy budowie budynków gospodarczych. Ostatecznie sprawa trafiła do sądu.