Ogień w jednorodzinnym małym domu  przy ul. Bukowskiej w Dusznikach w powiecie szamotulskim pojawił się przed godz. 23.

W środku był ojciec oraz piątka dzieci w wieku 3-10 lat. Jego żona, a matka dzieci, była w tym czasie w pracy.

Sąsiedzi wezwali straż pożarną. Na miejsce przyjechało kilka zastępów. W akcji ratunkowej brali też udział policjanci. Jeden z funkcjonariuszy jest ranny.

Ogień szybko się rozprzestrzeniał. Zawalił się drewniano-trzcinowy strop. Mężczyzna wcześniej zdążył wyprowadzić na zewnątrz trójkę dzieci.

– Jedno z nich, dziewczynka, jest mocno poparzona. Ma ok. 40 poparzeń powierzchni ciała. Jest w szpitalu – opowiada Marcin Kruszona, dyżurny Powiatowej Straży Pożarnej w Szamotułach.

Po dwóch synów ojciec nie zdołał wrócić. Ogień był zbyt duży i nie można było wejść do budynku. Ciała chłopców już po północy znaleźli strażacy.

Na miejscu zdarzenia pracują strażacy i policjanci. Na razie przyczyna pożaru nie jest znana. – Będziemy prowadzić śledztwo w tej sprawie – mówi insp. Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji.

Biegły od pożarnictwa ma się jeszcze dziś pojawić na terenie pogorzeliska. Będzie ustalał przyczyny pożaru.

Wójt Dusznik Roman Wojtuś obiecał pomoc pogorzelcom. Od rana rodziną mają się zająć pracownicy miejscowego Ośrodka Pomocy Społecznej.