Strażnicy miejscy dziwią się, że wyznaczono ich do pilnowania konkretnego biura poselskiego.
– Dotychczas nie mieliśmy takich zadań. Może policja to robiła? Nie wiem. Kiedy pilnujemy biura, to nie ma nas w innym miejscu miasta. A co się stanie, jeśli będziemy musieli obstawić biura wszystkich posłów? – pyta jeden ze strażników.
Na razie dostali tzw. zadaniówki, czyli wyznaczone obowiązki na porannych odprawach. W nich jest zapisane: „KMZ (kontrola miejsca zagrożonego – przyp. red.) ul. Piękna 11. 2 kontrole w godz. 00 – 04 pod kątem zakłócania porządku publicznego oraz dewastacji otoczenia biura poselskiego".
Strażnicy więc jadą na Piękną i mają baczenie na otoczenie. Z jakiego powodu? W biurze posła tłumaczą to zerwaniem przez kogoś szyldu znad wejścia do biura. Zgłosili to na policję.
– Może posłowie powinni wynająć prywatne firmy ochroniarskie do pilnowania swoich biur, jeśli czują się zagrożeni, a nie obarczać tym nas? – zastanawiają się strażnicy.
Monika Niżniak, rzecznik SM, przyznaje, że to na wniosek policji strażnicy pilnują biura. Zapewnia, że straż nie ustawiła tam stałego posterunku. SM została zobowiązana do wpisania tego rejonu jako miejsca zagrożonego i objęcia go nadzorem.
– Jednocześnie straż została zobowiązana do pisemnego powiadomienia policji z przebiegu przeprowadzonych kontroli. Założona więc została tzw. karta kontroli miejsca zagrożonego. Miejsce to jest częściej, podkreślam rotacyjnie, kontrolowane przez patrole. Po upływie dwóch tygodni, jeśli odnotowywany jest spadek liczby zdarzeń negatywnych lub stwierdza się ich brak, zamykana jest karta kontroli – wyjaśnia rzeczniczka SM.
Jak jest w przypadku innych biur poselskich? Poseł Szymon Giżyński (PiS) nie wynajmuje prywatnych ochroniarzy do pilnowania swojego biura. – Nie występowałem do policji czy straży miejskiej z prośbą o ochronę biura. Nie będę prosił o jakieś specjalne traktowanie. Liczę tylko na to, że policja czy straż wie, że biuro jest obiektem publicznym i w sposób właściwy oraz rzetelny je pilnuje – dodaje.
Rzecznik SLD Tomasz Kalita również nie spotkał się z tym, by specjalnie strażnicy pilnowali biur posłów tej partii.