Podejrzani o oszustwa, handel narkotykami, działanie w gangach, ale też więźniowie, którzy nie wrócili z przepustek, czy skazani, którzy unikają odsiadki – za takimi osobami wystawiane są listy gończe. Jest ich obecnie 37 tys. – wynika z danych Komendy Głównej Policji.
Policyjne statystyki wskazują jednak na trend spadkowy. Jeszcze w styczniu 2013 r. listami gończymi – zarówno krajowymi, jak i międzynarodowymi – było poszukiwanych 41 tys. osób. Dokładnie rok później – 39,6 tys. Tymczasem w styczniu tego roku na tej podstawie ścigano 39,1 tys. podejrzanych i skazanych, czyli o pół tysiąca mniej.
– Mniej jest przestępców kryminalnych, a to głównie za nimi wystawia się listy gończe. Z kolei sprawcy przestępstw gospodarczych, których przybywa, rzadziej uciekają, ponieważ są przekonani, że ich machinacji finansowych nikt nie wykryje – komentuje kryminolog prof. Brunon Hołyst.
Dr Cezary Tatarczuk, ekspert ds. bezpieczeństwa, wykładowca Uczelni im. Kwiatkowskiego w Gdyni, wskazuje na jeszcze inny powód: malejącą liczbę aresztów. – Część listów gończych dotyczy osób, wobec których wcześniej wydano decyzję o tymczasowym aresztowaniu. A ponieważ ze względu na liberalną politykę aresztów jest mniej, to listów gończych także – tłumaczy. Choć przyznaje: – Kluczowy jest spadek przestępczości. Zmalała o ok. 40 proc. w okresie dziesięciu lat, od kiedy jesteśmy w Unii.
Policjanci zwracają uwagę na coś jeszcze: – Kiedyś listy gończe były wystawiane za bossami i żołnierzami gangów, np. pruszkowskiego. Tak ścigany był chociażby „Słowik", ujęty w Hiszpanii. Dzisiaj grup przestępczych i ich liderów jest nieporównanie mniej – mówi nam oficer CBŚP.