Mundurowi mają ponoć cały czas problem z niedoszacowaną waloryzacją świadczeń z 2023 r. Czy to prawda?
Tak. Funkcjonariusze cały czas zgłaszają się z tym problemem do kancelarii.
Może przypomnimy, od czego zaczął się problem?
Jego źródłem była ustawa z 1 grudnia 2022 r. o szczególnych rozwiązaniach służących realizacji ustawy budżetowej na 2023 r., uchwalona przez wcześniejszy rząd. Wprowadziła wyjątkowe zasady ustalania wysokości uposażeń funkcjonariuszy służb mundurowych. Ze względu na sytuację gospodarczą i wysoką inflację podwyżka wynagrodzeń została przesunięta z początku roku na 1 marca 2023 r. W historii służb mundurowych było to rozwiązanie bezprecedensowe.
Czytaj więcej
220 tys. zł, tyle ekwiwalentu pieniężnego za niewykorzystany urlop otrzymał w ubiegłym roku żołnierz rekordzista, a inny ma do odebrania 334 dni ur...
Według ustawodawcy zmiana miała stanowić zachętę do dalszego pozostawania w służbie. W efekcie doprowadziła jednak do zróżnicowania sytuacji funkcjonariuszy. Osoby, które zakończyły służbę w styczniu lub lutym 2023 r., miały naliczane uposażenie według kwoty bazowej obowiązującej w 2022 r., podczas gdy funkcjonariusze pozostający w służbie po tym czasie korzystali już z wyższej kwoty bazowej przewidzianej na 2023 r.
Różnica ta miała wymierne skutki finansowe. Funkcjonariusze odchodzący ze służby otrzymali niższe wynagrodzenie za ostatnie miesiące służby, co następnie wpłynęło również na wysokość ustalanych świadczeń emerytalnych. Zarzuty dotyczące zgodności tych rozwiązań z konstytucją zostały skierowane do Trybunału Konstytucyjnego, jednak postępowanie w tej sprawie nadal nie zostało zakończone. RPO zwrócił również uwagę na problem. W jego ocenie te regulacje są niekonstytucyjne. Podkreślił, przykładowo, że część odchodzących ze służby funkcjonariuszy podejmowała decyzje w tym zakresie z uwagi na względy zdrowotne. Nie był to ich arbitralny wybór.
Niezależnie od tego wielu emerytowanych funkcjonariuszy zdecydowało się dochodzić swoich praw przed sądami. Wnoszone pozwy dotyczą przede wszystkim wyrównania uposażeń oraz skutków, jakie zaniżone wynagrodzenie wywarło na wysokość emerytur. Takich spraw jest obecnie bardzo dużo i są one rozpoznawane przez sądy w całym kraju.
Skoro funkcjonariusze zdecydowali się walczyć o swoje prawa na drodze sądowej, gdzie zatem leży problem?
Główny problem polega na wyborze właściwej drogi dochodzenia roszczeń, ponieważ sądy nie są szczególnie skłonne do zajmowania się tego rodzaju sprawami. Sytuacja jest w pewnym stopniu analogiczna do problemu braku waloryzacji wynagrodzeń sędziów, który rozstrzygał Trybunał Konstytucyjny w sprawie K 1/23, stwierdzając niekonstytucyjność zaskarżonych przepisów.
Czytaj więcej
Rząd chce usunąć wieloletnią niesprawiedliwość w przepisach dotyczących funkcjonariuszy Służby Celnej oraz Służby Celno-Skarbowej, którzy po latach...
Rzeczywiście, nie jest jasne, do którego sądu należy kierować tego rodzaju roszczenia i w jakim trybie powinny być one dochodzone. Prowadzę takie sprawy zarówno na drodze cywilnej, jak i w ramach postępowania z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych. Ta druga ścieżka wydaje się obecnie najkorzystniejsza dla zainteresowanych i najmniej kosztowna. Zdecydowanie najmniej korzystnie przedstawia się z kolei droga administracyjna. Niekiedy jednak funkcjonariusze nie mają wyboru, ponieważ otrzymują odmowę wypłaty wyrównania w formie decyzji administracyjnej, od której biegnie termin do wniesienia odwołania. Dotychczas wojewódzkie sądy administracyjne oddalały tego rodzaju skargi. W takim przypadku pozostaje skarga do NSA, z której nie warto rezygnować.
W jakim kierunku idą rozstrzygnięcia?
Dotychczasowe orzecznictwo jest jeszcze stosunkowo skromne, wiele spraw pozostaje w toku. Natomiast przykładem korzystnego rozstrzygnięcia jest wyrok Sądu Okręgowego w Zielonej Górze (sygn. akt: IV Pa 160/24), w którym sąd uznał, że doszło do nierównego traktowania funkcjonariuszy. Sąd podkreślił też możliwość indywidualnej odmowy zastosowania przez sąd orzekający przepisu, który budzi w jego ocenie wątpliwości co do jego konstytucyjności. SO słusznie wskazał, że nie jest to wkraczanie w kompetencje Trybunału Konstytucyjnego.
Rozmawiała: Paulina Szewioła