Dzięki osobistym kamerom na policyjnych mundurach miało być transparentnie i bezpiecznie dla wszystkich. I dla funkcjonariuszy, i dla obywateli. Takich urządzeń jest dziś w obiegu 2,3 tys. Posłowie mają wątpliwości, czy wszystkie są skuteczne. Czy słusznie? MSWiA uspokaja:
– Prowadzimy ewidencję uwag i usterek.
Czytaj też: Ponad 2 tysiące kamer osobistych trafi do policjantów
Wielki Brat na mundurze
Przykład z Łodzi. Studentka zaatakowana przez nieznajomego napastnika, który ją pobił i napastował seksualnie, oskarżyła przybyłych na miejsce policjantów o niewłaściwe zachowanie i brak empatii. Z informacji uzyskanych od policji wynika, że baterie w kamerach rozładowały się po 11 godzinach pracy.
Sprawie przyjrzeli się posłowie. Poseł Marek Wójcik pyta wprost o liczbę kamer, ich dostawcę, parametry czasu pracy, szkolenia funkcjonariuszy oraz przypadki awarii kamer.
Jarosław Zieliński, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, zapewnia, że kamery na stanie policji mogą pracować bez ładowania minimum 10 godzin.
– Jakość nagrań jest najwyższej jakości – odpowiada wiceminister posłowi i podaje konkretne parametry. Zapewnia też o przeszkoleniu funkcjonariuszy.
Co się dzieje, kiedy do awarii sprzętu jednak dojdzie?
Wiceminister Zieliński mówi, że w jednostkach, które korzystają z kamer, prowadzona jest ewidencja uwag i usterek. Awaryjny sprzęt jest zastępowany przez nowy.
Jak działa kamera osobista?
Urządzenie przekazuje obraz oraz dźwięk w systemie szyfrowania. Już od chwili rejestracji zdarzenia kamera identyfikuje policjanta oraz ustala czas i datę interwencji. Funkcjonariusz nie ma możliwości jakiejkolwiek ingerencji w zarejestrowane nagranie. Po zakończeniu służby policjant wstawia kamerę do stacji dokującej. Ta archiwizuje zarejestrowane dane. Kamery przymocowane są do mundurów za pomocą bardzo silnych magnesów, co praktycznie uniemożliwia ich utratę w trakcie interwencji. Przed podjęciem interwencji policjanci informują, że będzie nagrywana. Potem włączają przycisk uruchamiający kamerę.
– Obecność włączonej kamery pozwala na uściślenie wielu szczegółów interwencji i wyeliminowanie błędów. Studzi także uliczną agresję oraz zwiększa bezpieczeństwo policjanta – twierdzą funkcjonariusze.
Trudniej oszukać
Dowody? Przykładowo w Białymstoku mundurowi nagrywali pościg za nietrzeźwym kierowcą. Gdy nie miał już możliwości dalszej ucieczki, wysiadł z samochodu i przekonywał, że to nie on prowadził auto. Na nagraniu widać jednak, jak było naprawdę.
Inna z interwencji. Trzech chuliganów demolowało przystanek autobusowy. Na nagraniu widać jak na dłoni poczynania każdego z nich. Po zobaczeniu nagrania przyznali się do winy.
To jednak nie koniec możliwości kamer. Te, które trafiają do policjantów ruchu drogowego, mają ekran i możliwość odtwarzania na nim nagranego wcześniej materiału. Funkcjonariusze wyposażeni w kamery mogą skutecznie nakładać mandaty na kierowców rozmawiających podczas jazdy przez telefon bez użycia zestawu głośno mówiącego. Nagranie rozwiewa wszelkie wątpliwości, czy kierowca rzeczywiście miał w ręku telefon.
Zgodnie z prawem
Po ostatnich zmianach obowiązujących przepisów policjanci mają uprawnienia do nagrania interwencji publicznych, jak również interwencji w miejscach innych niż publiczne. Zapisy z kamer pozwalają rozstrzygać sporne sytuacje podczas interwencji. Mogą też zostać wykorzystane jako materiał dowodowy w prowadzonych postępowaniach.
Kamery osobiste policjantów zakupiono dzięki funduszom przeznaczonym na Program Modernizacji Służb Mundurowych. Decyzję podjęto po programie pilotażowym przeprowadzonym w trzech garnizonach: stołecznym, dolnośląskim i podlaskim.