Tysiąca złotych podwyżki do każdego etatu strażnika, bezpłatnych przejazdów komunikacją miejską i zagwarantowania nowych miejsc pracy tym, którzy już w SM nie mogą pracować np. z powodów zdrowotnych – tego zażądały związki od prezydent Warszawy. I zapowiedziały, że jeśli tego nie dostaną, zorganizują akcję protestacyjną.
W straży pracuje ponad 1,7 tys. osób. Średnia pensja to ok. 2,5 tys. zł.
– Skąd wziąć na podwyżki dla nas? A z mandatów. Przecież sześciokrotnie zwiększyły się mandaty, to są pieniądze w kasie miasta. W straży od wielu lat nie było żadnej podwyżki, a przecież w innych miejskich spółkach były – żali się jeden ze strażników. I dodaje: – Trudno wyżyć w Warszawie za taką niską pensję. Mam na utrzymaniu bezrobotną żonę i dwoje nastoletnich dzieci. Nie stać nas na wiele rzeczy – podkreśla.
Związki napisały już do strażników, że walczą o darmowe przejazdy. Chcą, by przywilej dotyczył nie tylko funkcjonariuszy, ale także pracowników cywilnych formacji.
– Chcemy też, by ratusz zapewnił pracę funkcjonariuszom, których stan zdrowia lub wiek uniemożliwia pełnienie służby w terenie. To problem, który dotknie formację w najbliższej przyszłości – mówią strażnicy.
Spotkanie związkowców z ratuszem wyznaczono na 27 lutego. Ale już teraz Bartosz Milczarczyk, rzecznik ratusza, studzi związkowców.
– Podwyżka w zaproponowanej przez związki kwocie jest zbyt wygórowana i przekracza możliwości budżetowe. Płace wzrosły w straży miejskiej ostatnio w 2008 r., średnio o 280 zł na pracownika –przypomina Bartosz Milczarczyk.
A co z zatrudnianiem niemogących już pracować w straży miejskiej?
– Lepszym rozwiązaniem będzie odpowiedni dobór zadań dla pracowników straży w ramach wewnętrznej struktury tej formacji – odpowiada rzecznik ratusza.
Wojciech Warski, ekspert ds. gospodarki z BCC, nie ma wątpliwości, że związkowcy z żądaniami przestrzelili.
– Oczywiście skala tych żądań jest za wysoka. Podwyżka dla każdego o tysiąc złotych? To nieuzasadnione. Strażnicy ze związków zawodowych powinni bardziej skoncentrować się na jakości swojej pracy, a nie na takich żądaniach jak darmowe przejazdy. Z jakiej racji? Czy strażnicy po służbie są innymi obywatelami niż my wszyscy, by jeździć za darmo? – pyta Wojciech Warski.
Czytaj także w serwisie:
»
»