Warszawskie, mazowieckie, częstochowskie i środkowopomorskie – to cztery nowe województwa, których utworzenie zapowiadał PiS w kampanii wyborczej.
Samorządowcy z ziem, które miałyby wejść w ich skład, nie czekają i protestują. Tak jak radni Opolszczyzny uchwalają rezolucje przeciwko podziałowi ich regionów.
Problem Mazowsza
– Z demograficznego punktu widzenia sens ma jedynie propozycja wyodrębnienia Warszawy jako drugiego obok Mazowsza regionu – mówi Piotr Szukalski z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Łódzkiego. – Powstałe w ten sposób dwa województwa będą mieć wystarczająco dużo ludności, aby zapewnić im rozwój – dodaje.
Wątpliwości dotyczą ulokowania nowej stolicy Mazowsza.
– Warszawa leży w centrum regionu, a miasta brane pod uwagę (Płock i Radom) są mniej dostępne dla dużej części mieszkańców pozostałej części przyszłego województwa mazowieckiego – wskazuje Szukalski.
Wyodrębnienia Warszawy nie chce już nawet największy zwolennik tego pomysłu Adam Struzik, marszałek województwa mazowieckiego.
– Liczby mówią same za siebie – mówi. – Województwo powierzchniowo nie straciłoby wiele, ale pozostałoby w nim tylko 30 proc. obecnych firm, a dochody z CIT spadłyby o ok. 90 proc – wskazuje.
Co więcej, administracyjny podział regionu na Warszawę i Mazowsze może doprowadzić do utraty wynegocjowanej pomocy unijnej, a chodzi o 2,1 mld euro. – Nikt z poziomu kraju nie może bez konsultacji z Komisją Europejską podzielić środków przyznanych na obecny Regionalny Program Operacyjny Województwa Mazowieckiego na lata 2014–2020 – tłumaczy Marcin Wajda, dyrektor Departamentu Rozwoju Regionalnego i Funduszy Europejskich w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Mazowieckiego.
Pomorze z Wielkopolską
Gdyby w trakcie programowania 2014–2020 został przeprowadzony podział administracyjny któregokolwiek z województw, należałoby ponownie podzielić pieniądze na wszystkie województwa w kraju.
– To zburzyłoby istniejące i już działające regionalne programy operacyjne, a co gorsza, opóźniło sięganie po środki unijne – wskazuje Mirosław Czapla, przewodniczący Konwentu Powiatów Województwa Pomorskiego. – Dlatego sprzeciwiamy się tworzeniu nowego regionu środkowopomorskiego i spodziewamy się, że granice samorządowych województw pozostaną w niezmienionym kształcie – dodaje.
Podobnie uważają samorządowcy z Wielkopolski.
– Obecny podział administracyjny kraju jest ustabilizowany – mówi Lech Janicki, przewodniczący Konwentu Powiatów Województwa Wielkopolskiego. – Zmiana granic województw wiązałaby się z wieloma kosztami, w tym społecznymi, dla których nie ma uzasadnienia. Dlatego sprzeciwiamy się dzieleniu Wielkopolski na rzecz nowego województwa – dodaje.
Zmiany oznaczałyby też nowe wybory samorządowe w województwach, które powstają i są dzielone.
Zmniejszali, by znów zwiększyć
W 1975 r. w ramach reformy administracyjnej zlikwidowano w Polsce powiaty, zwiększono natomiast liczbę województw z 17 do 49. W ten sposób status 32 miast podniesiono do rangi ośrodków wojewódzkich.
W kolejnej reformie przeprowadzonej w 1999 r. wraz z utworzeniem samorządu na poziomie regionalnym zmniejszono liczbę województw do 16. Oznaczało to pozbawienie statusu wojewódzkiego 31 miast, które de facto zrównano z miastami powiatowymi.
Zapowiadane w programie wyborczym Prawa i Sprawiedliwości zmiany zakładają natomiast utworzenie województwa środkowopomorskiego (z obszarów dawnych woj. słupskiego i koszalińskiego) oraz częstochowskiego, które miałoby być ulokowane na pograniczu obecnych województw: śląskiego, łódzkiego i świętokrzyskiego. A także wydzielenie z Mazowsza Warszawy jako odrębnego regionu.