Chodzi o art. 6 d ustawy, który nakazuje wójtom, burmistrzom i prezydentom miast organizowanie przetargów na odbiór odpadów z gospodarstw domowych.

Radni w swojej skardze do TK wskazują, że kwestionowany przepis narusza m.in. art. 166 Konstytucji, który określa, że zadania publiczne służące zaspokajaniu potrzeb wspólnoty samorządowej są wykonywane przez jednostkę samorządu terytorialnego jako zadania własne. Wskazują też, że ustawa narusza przepisy ustawy zasadniczej, zgodnie z którymi Rzeczpospolita Polska przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego. Zdaniem samorządowców została też naruszona Europejska Karta Samorządu Terytorialnego.

Ryszard Brejza, prezydenta Inowrocławia podkreśla, że obecny kształt ustawy jest sprzeczny z zasadą samorządności.

Utopione publiczne pieniądze

- Odbiór odpadów jest zadaniem własnym gminy. Tak więc to samorząd ma prawo do podejmowania decyzji o sposobie realizacji tego zadania – argumentuje Ryszard Brejza.

Samorządy kwestionują również art. 6e, który wskazuje, że konieczność przeprowadzania przetargu jest nawet, jak gmina ma własną spółkę lub zakład budżetowy zajmujący się odbiorem odpadów. Zgodnie z tym przepisem spółce gminnej można zlecić odbiór odpadów od mieszkańców, o ile wygrała ona przetarg.

Ryszard Brejza przekonuje, że w samorządach, gdzie działa spółka gminna, która przegra przetarg wiele pieniędzy publicznych zostanie wyrzuconych w błoto. Spółkę będzie trzeba zamknąć, a cały sprzęt sprzedać.

800 gmin

ma spółki i zakłady budżetowe, które odbierają śmieci z gospodarstw domowych

Część gmin, które jeszcze na podstawie przepisów sprzed nowelizacji ustawy z 2011 roku przejęły kontrolę nad odpadami komunalnymi w drodze referendum, zaciągnęły kredyty na zakup sprzętu. Niektóre skorzystały także z dotacji unijnych, które będą musiał zwrócić, gdy odbiorem odpadów zajmie się prywatna firma.

Ryszard Brejza jest niemal pewny, że gminne spółki nie mają szans w przetargach, gdyż duże koncerny stać na to, by zaoferować ceny dumpingowe. Jego zdaniem wygrana firma do następnego przetargu nie będzie już miała na rynku konkurentów, a ceny za odbiór odpadów poszybują w górę – tak było w Czechach, gdzie są identyczne rozwiązania prawne.

-         Wszyscy straszą monopolem gmin, a nikt nie mówi o zagrożeniu monopolu najbogatszych koncernów – mówi Ryszard Brejza.

Niewielkie szanse

Samorządy, chcą by tam, gdzie działają gminne spółki nie było konieczności przeprowadzania przetargu na odbiór śmieci. Jednak minie wiele czasu zanim Trybunał Konstytucyjny zajmie się tą sprawą. W dodatku wyrok TK nie musi być po myśli samorządowców, na co wskazuje prof. Hubert Izdebski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego.

-         Sprawa jest dyskusyjna i wymaga dokładnego przeanalizowania. Prędzej jednak te regulacje są niezgodne z przepisami Unii Europejskiej niż z samą Konstytucją – ocenia prof. Izdebski. Wskazuje, że istnieje rozbudowane orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości, które sprowadza się do stwierdzenia, że, jak coś jest kontrolowane przez władzę i jest instrumentem jej wykonywania, to nie podlega pod system zamówień publicznych. Dodaje, że konstytucyjna samodzielność wykonywania zadań przez samorząd nie oznacza natomiast, że można je realizować według własnego uznania.

Samorządowcy mogą jednak liczyć na to, że zanim ich skarga trafi na wokandę TK, to Sejm zmieni przepisy. Do laski marszałkowskiej trafiły dwa poselskie projekty, które zakładają, że przetargu nie muszą organizować te gminy, które mają spółki zajmujące się odbiorem odpadów od mieszkańców.