Złe wiadomości dla przedsiębiorców zajmujących się sprzedażą aut sprowadzonych do Polski. Urzędy marszałkowskie zaczynają domagać się od nich zaległych opłat produktowych za nieosiągnięte poziomy odzysku i recyklingu zużytych olejów czy smarów, znajdujących się w samochodach wprowadzonych na polski rynek. Mogą ich żądać nawet za pięć lat wstecz.

Nieznajomość szkodzi

Tymczasem wiele firm zajmujących się sprzedażą sprowadzonych pojazdów nawet nie wie, że musi zadbać o odpowiedni odzysk i recykling olejów, smarów czy opon. Wymaga tego ustawa o obowiązkach przedsiębiorców w gospodarowaniu niektórymi odpadami. Jeśli nie dopełnią obowiązków, muszą uiścić opłaty produktowe (to rodzaj kary). Ich wysokość zależy od tego, ile produktów, które później staną się odpadami, wprowadzili w danym roku na rynek. Czyli im więcej firma sprzedała samochodów, tym większe mogą być opłaty.

Jeden z komisów samochodowych w województwie podlaskim nie chciał wnieść nałożonych opłat. W sumie 1400 zł za to, że w ciągu trzech lat nie zapewnił odzysku i recyklingu opon i olejów smarowych znajdujących się w sprowadzonych samochodach. Nie pomogła skarga. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku uznał, że urząd marszałkowski miał prawo się ich domagać.

Sprzedawcy sprowadzanych pojazdów uważają, że przepisy są absurdalne.

– Wprowadzenie na polski rynek samochodu z baterią w pilocie do kluczyka powoduje szereg obowiązków związanych z ustawą o bateriach i akumulatorach, o których nikt nie słyszał – mówi Adam Małyszko, prezes Stowarzyszenia Forum Recyklingu Samochodów. Dodaje, że takie obowiązki są nadregulacją, nie wynikają z unijnych dyrektyw.

– Przepisy są tak skonstruowane, że wystarczy, by przedsiębiorca sprowadził dla siebie samochód z salonu w innym państwie, by podlegał ustawie o bateriach i akumulatorach – zaznacza Małyszko.

Kłopot z bateriami

– Wszyscy przedsiębiorcy, którzy wprowadzają na polski rynek oleje, opony czy akumulatory, podlegają tym samym przepisom, bez względu na to, czy do kraju je przywożą, czy tu produkują – mówi Jacek Krzemiński, rzecznik prasowy Ministerstwa Środowiska.

Opinia:

Zbigniew Kozłowski, adwokat, kieruje zespołem prawa ochrony środowiska w kancelarii CMS

Urzędy marszałkowskie mają prawo domagać się uiszczenia opłat produktowych od importerów samochodów, którzy nie zapewnili odzysku i recyklingu np. olejów czy akumulatorów na odpowiednim poziomie, nawet jeżeli znajdują się w sprowadzanych pojazdach. Takie obowiązki nakładają na importerów aut krajowe przepisy, które są pochodną dyrektyw unijnych. Zgodnie z tymi regulacjami obowiązek zapewnienia odzysku i recyklingu spoczywa na przedsiębiorcy, który po raz pierwszy wprowadza dany produkt na terytorium kraju. Nie ma więc znaczenia, że wcześniej inny przedsiębiorca wprowadził ten produkt w innym państwie. Wynika to m.in. z tego, że oleje czy smary z samochodu sprowadzonego np. z Niemiec do Polski staną się odpadem w naszym kraju i trzeba je będzie zagospodarować.