Ministerstwo Transportu i Budownictwa pracuje nad zmianami w przepisach, które pozwolą samorządom wydawać mniej na organizację przetargów.
Lakoniczne ogłoszenia
Chodzi o projekt nowelizacji rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie sposobu i trybu przeprowadzania przetargów oraz rokowań na zbycie nieruchomości. Ministerstwo proponuje, by w ogłoszeniach o przetargach zamieszczanych w gazetach podawać jedynie podstawowe informacje o nieruchomościach, a nie wszystkie (np. o położeniu działki itp.).
30 proc. wartości przetargu wyniesie wadium wpłacane przez osoby, które chcą w nim uczestniczyć
Ogłoszenie zawierałoby zatem informacje o terminie przetargu, wysokości wadium, cenie wywoławczej, miejscu wywieszenia i publikacji pełnej treści ogłoszenia.
W ten sposób – zdaniem ministerstwa – gminy (starostwa) zaoszczędziłyby na kosztach publikacji ogłoszeń. Komplet danych miałby być zamieszczany jedynie w ogłoszeniach internetowych oraz wywieszany na tablicach ogłoszeń w urzędach.
Rozwiązanie dotyczące skróconej wersji ogłoszeń podoba się przedstawicielom gmin.
– W dobie Internetu nie ma sensu wydawać pieniędzy na obszerne ogłoszenia prasowe – uważa Krzysztof Lewandowski,wiceprezydent Zabrza.Dodaje, że przecież każdy może zajrzeć do Internetu i wszystkiego się dowiedzieć.
Nie wszyscy jednak myślą tak samo.
– Propozycja wprowadzenia uproszczeń w sposobie publikacji ogłoszeń o nieruchomościach na sprzedaż rodzi ryzyko, że mniej osób będzie o nich wiedziało, a tym samym mniej będzie potencjalnych nabywców – zauważa Piotr Walczyk, prezes Polskiej Izby Rzeczoznawstwa Majątkowego.
Ministerstwo ma także kolejne propozycje, będące ukłonem w stronę gmin. Chodzi o wadium, które wpłacają uczestnicy przetargu. Projekt podnosi je o 10 proc. Po zmianach ma ono wynieść 30 proc., a nie jak teraz 20 proc. ceny wywoławczej.
Zaporowe wadium
Gmina (starostwo) będzie miała ponadto prawo zatrzymać 50 proc. wpłaconego wadium, gdy nikt z uczestników przetargu nie zaoferuje ceny wywoławczej.
Zdaniem Ministerstwa Transportu gminy wielokrotnie się skarżyły, że uczestnicy pierwszego przetargu nie biorą w nim czynnego udziału, tylko grają na zwłokę, wymuszając zorganizowanie drugiego i obniżenie ceny nieruchomości. Na pierwszym przetargu dominują tzw. oglądacze.
Co na to gminy? Większość uważa, że propozycje dotyczące wadium przyniosą im szkodę, a nie korzyść.
– Jest kryzys. Coraz trudniej sprzedaje się nieruchomość i ministerstwo powinno się zastanowić, jakie można by wprowadzać ułatwienia dla kupujących. Tymczasem jest odwrotnie – twierdzi wiceprezydent Lewandowski.
Jego zdaniem projekt może wręcz doprowadzić do poważnego spadku zainteresowania nieruchomościami komunalnymi.
– Wiem z własnego doświadczenia, że często ci, którzy przychodzą na pierwszy przetarg, kupują nieruchomość dopiero na drugim i to za wyższą cenę – twierdzi Krzysztof Lewandowski.
Podobnego zdania jest Piotr Walczyk.
– Nie widzę nic złego w tym, że wiele osób przychodzi na przetargi po to, by oglądać nieruchomości. Skoro przyszli, to musieli wcześniej wpłacić wadium. Oznacza to, że jednak są zainteresowani daną nieruchomością – dodaje.
etap legislacyjny: uzgodnienia międzyresortowe