Dziennikarz, prowadzący portal informacyjny o Ciechanowie obserwował oficjalny profil na Facebooku prezydenta tego miasta, Krzysztofa Kosińskiego. Służy on do informowania mieszkańców o publicznej działalności włodarza. W 2016 roku prezydent zablokował dziennikarzowi dostęp do strony, podobnie jak kilku innym przedstawicielom mediów.
Początkowo zablokowanie oznaczało brak możliwości publikowania na fanpage’u prezydenta, komentowania zamieszczanych tam treści i nieotrzymywanie powiadomień o nowych postach. Obecnie dziennikarz nie ma w ogóle dostępu do treści publikowanych na tej stronie.
Strona jest jednym z istotnych źródeł wiedzy o działaniach prezydenta Ciechanowa – niektóre informacje i materiały o oficjalnych wydarzeniach, inwestycjach miejskich czy planach władz są tam obszerniejsze i pojawiają się szybciej niż na stronach urzędu miasta.
W maju 2020 r. Norbert Orłowski wspierany przez Helsińską Fundację Praw Człowieka pozwał prezydenta, wskazując, że blokada naruszyła jego dobra osobiste: swobodę wypowiedzi, prawo do informacji publicznej, prawo do równego traktowania, a także wolność wykonywania zawodu dziennikarza.
Czytaj więcej
Ta sprawa może być przełomem dla funkcjonowania samorządów w mediach społecznościowych. WSA w Gdańsku uznał, że dane o profilu miasta na Facebooku...
W ostatni poniedziałek Sąd Okręgowy w Płocku oddalił powództwo ciechanowskiego dziennikarza.
Jak wynika z ustnego uzasadnienia wyroku, w konkretnych okolicznościach tej sprawy zablokowanie nie stanowiło bezprawnego naruszenia dóbr osobistych, na które powoływał się dziennikarz: swobody wypowiedzi, prawa do informacji i prawa do równego traktowania, gdyż w ocenie sądu prezydent prowadzi samodzielnie profil na Facebooku.
- Żałujemy, że sąd nie dostrzegł oficjalnego, publicznego charakteru strony prowadzonej przez prezydenta Ciechanowa. W naszej opinii kluczowe dla oceny statusu takich stron są treści tam publikowane. Jeżeli dana strona przedstawiciela władzy publicznej służy przede wszystkim informowaniu o sprawach publicznych, to jest to ważny argument przemawiający za uznaniem jej za stronę oficjalną – mówi Konrad Siemaszko, prawnik Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. - Przedstawiciele władzy nie mają obowiązku wybierać takiego środka komunikacji ze społeczeństwem, ale jeżeli już decydują się prowadzić tego rodzaju strony w mediach społecznościowych, to uważamy, że nieuzasadnione pozbawienie możliwości zabierania głosu i arbitralne zablokowanie dostępu niektórym użytkownikom do publikowanych treści budzą poważne wątpliwości z perspektywy swobody wypowiedzi, prawa do informacji i prawa do równego traktowania – dodaje.
Czytaj więcej
Zablokowanie kont użytkowników oficjalnego portalu miejscowych władz ogranicza jawność działania tych władz.