Sędzia wskazał, ze konsekwencją decyzji Izby Dyscyplinarnej jest obniżenie jego zarobków.
- O tym, ze system dyscyplinowania sędziów jest niezgodny ze standardami europejskimi wiedzieliśmy od dawna. Po wydaniu orzeczenia TSUE, znów zgłosiłem wnioski o dopuszczenie mnie do orzekania i wykonywania zawodu, ale decyzja prezesów - sędziego Schaba i sędziego Radzika nie była żadnym zaskoczeniem. Oni nie uznają systemu europejskiego i inaczej rozumieją konstytucję niż cała Polska - mówił.
Tuleya oświadczył, że Jego pełnomocnik złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez sędziego Radzika.
Czytaj także: Zamrożenie Izby Dyscyplinarnej przez I prezes Sądu Najwyższego nie zawiesiło jej działania
- Nie powinno być tak, ze jedna osoba jest prokuratorem generalnym, ministrem sprawiedliwości i liderem jednej z partii politycznych. Można spodziewać się jaka będzie decyzja prokuratury, ale mimo wszystko uważam, że tak trzeba działać. Myślę, że do tych spraw kiedyś jeszcze będzie można wrócić - powiedział Tuleya.
Odnosząc się do słów Jarosława Kaczyńskiego na temat Izby dyscyplinarnej sędzia wskazał, że nawet jeśli izba zostałaby zlikwidowana, przeniesienie osób orzekających w Izbie do innych Izb orzekających w SN nie byłoby dobrym pomysłem.
- Świat prawniczy nigdy nie miał wątpliwości, że może czymś kierować, ale niekoniecznie Sądem Najwyższym - odniósł się do ostatnich decyzji prezesa Sądu Najwyższego.
Sędzia odniósł się też do stanowiska premiera i wskazał, że mimo iż nie wierzy w skruchę polityków to należy się zgodzić, że wymiar sprawiedliwości został zdewastowany przez ostatnich sześć lat.
- Wolne, niezależne media stanowią zagrożenie dla władzy. Bez wolnych mediów nie ma wolności, dlatego tym bardziej wszyscy powinni bronić wolnych mediów - dodał sędzia Tuleya.