Na koniec 2016 roku było nieobsadzonych było 558 etatów, na koniec 2017 roku -  479, ale na koniec 2018 roku -  już 745 etatów.

"Iustitia" uważa, że za ten stan rzeczy odpowiada przede wszystkim Minister Sprawiedliwości i jego urzędnicy. W jej ocenie wpływa to tempo rozpatrywania spraw - w 2017 r. średni czas oczekiwania na wyrok wynosił 5,4 miesiąca, rok wcześniej – 4,7 miesiąca. W roku 2017 średnia liczba spraw w referacie sędziego sądu rejonowego to blisko 1000 spraw, bez uwzględnienia sądów wieczystoksięgowych, rejestrowych i e-sądu.

- I w tych warunkach rzecznicy dyscyplinarni powołani przez Ministra Sprawiedliwości, który doprowadza do nieobsadzenia już ponad 7 proc. etatów sędziowskich, ścigają sędziów zaangażowanych w obronę wolnych sądów pod pretekstem przekroczenia terminu do sporządzenia uzasadnień wyroków - komentuje "Iustitia".

Czytaj także:

Resort sprawiedliwości zaczyna obsadzać wakaty sędziowskie

Czy można przymusić sądy do sprawnego postępowania?

Sędziowie nie mają czasu na pisanie uzasadnień

KRS chce zapobiec paraliżowi nominacji w sądach