Dyrektor Sądu Rejonowego w Otwocku wydała zarządzenie dla urzędników sądowych w sprawie stroju urzędowego. Na dwóch stronach formatu A4 napisała, jak urzędnik ma być ubrany i jak wyglądać.

Czytaj także: MS odcina się od wytycznych dyrektora sądu ws. dress code

Strój pracowników sądu powinna cechować elegancja połączona z umiarem i prostotą oraz staranność. Ma być dopasowany do pory roku, wieku oraz sylwetki.

W dziale „Zalecenia dotyczące wymaganych elementów ubioru i wizerunku zewnętrznego kobiet" czytamy, że pracownice mają nosić głównie kostiumy ze spódnicą do kolan lub spodniami, bluzki w jasnych kolorach, oraz zakryte buty. Makijaż ma być dyskretny, dodatki dobrane do stroju, a fryzura staranna.

Wytycznych doczekali się także panowie urzędnicy. Powinni nosić garnitury, ewentualnie spodnie i marynarki. Dopuszczalna jest też koszula ze swetrem. Buty mają być pełne i dopasowane do spodni, a włosy starannie ostrzyżone i uczesane.

W zarządzeniu sporo miejsca poświęcono zakazom. Odpadają błyszczące rajstopy i zielone albo niebieskie włosy. Nie są tolerowane spódnice krótsze niż 10 cm ponad kolano, odkryte ramiona czy duże dekolty.

Przez stylistyczne sito nie przejdą również zbyt obcisłe ubrania, podobnie jak zbyt luźna garderoba.

Pracownicy są oburzeni. Przyznają jednak, że dyrektor ich nieco rozbawiła.

– Kiedy zarabiamy często poniżej 2 tys. zł na rękę, nie stać nas na częste wizyty u fryzjera lub markowe pończochy lub rajstopy. A to one najczęściej nie błyszczą – mówi „Rzeczpospolitej" jedna z urzędniczek w warszawskim Sądzie Okręgowym.

Autopromocja
Real Estate Impactor

Gala wręczenia nagród liderom w branży nieruchomości

ZOBACZ RELACJĘ

– Myślę, że takie regulacje są przesadne – wyjaśnia „Rzeczpospolitej" Michał Wójcik, wiceminister sprawiedliwości. Zastrzega, że resort żadnych wskazówek w tych sprawach nie przygotowywał. Obiecał porozmawiać z panią dyrektor, kiedy wróci ona z urlopu.

Wszystko wskazuje na to, że się udało bo dress code został odwołany.