Nowojorska MoMA otworzy wystawę jego prac w sobotę, wiedeńskie Kunstforum – 16 października. W Polsce grafiki artysty prezentuje obecnie Centrum Kultury Zamek we Wrocławiu.
Toulouse-Lautrec uznał świat paryskiej cyganerii na Montmartrze za własny i zasłynął jako malarz kabaretów i jego gwiazd, nocnych lokali, burdeli i barwnego półświatka. Współczesnych to szokowało i bulwersowało, bo artysta pochodził z jednego z najstarszych francuskich rodów arystokratycznych.
Gdy przyszedł na świat 24 listopada 1864 roku w Albi, rodzinnej posiadłości na południu Francji, ojciec w jego akcie urodzenia wpisał: Henri Marie Raymond de Toulouse-Lautrec-Montfa. Trójczłonowe nazwisko pochodziło od nazw miejscowości, którymi rodzina władała.
Gdy jednak Henri dorósł i zaczął zyskiwać popularność jako artysta, ojciec domagał się, aby zaprzestał używania rodowego nazwiska, bo wybrał zawód niestosowny, a na dodatek maluje skandalizujące sceny. Matka zawsze bezwarunkowo go wspierała, ale z ojcem jego stosunki były powikłane, często wręcz bolesne.
W 1882 roku rozpoczął studia w Paryżu, cztery lata później wynajął studio na Montmartrze w sąsiedztwie Edgara Degasa, którego niezmiennie, choć z dystansu, podziwiał, więc jak mistrz zaczął malować tancerki i świat cyrku. W ujęciu Toulouse-Lautreca były to sceny bardziej brutalne.
Pierwszy datowany plakat stworzył, gdy miał 26 lat. Ta barwna litografia nosi tytuł „Moulin Rouge. La Goulue". Przedstawia tancerkę w czerwonych pończochach, odsłaniającą pantalony. Na pierwszym planie widać karykaturalnie sportretowanego tancerza Valentina Le Desosse (zwanego Bezkostnym), który jej zwykle partnerował. Abstrakcyjne żółte kule to elektryczne żyrandole oświetlające parkiet. W plakat artysta świetnie wkomponował napis reklamujący kabaret: „Czerwony Młyn, koncert, wszystkie wieczory, środy i soboty, bal maskowy".
Na najsławniejszych plakatach Toulouse-Lautreca zobaczymy też tancerkę Jane Avril, która w porównaniu z mało finezyjną La Goulue zdawała się perwersyjnie wykwintna. Była wysoka i szczupła; zwano ją La Melinite (czyli „Wybuchowa"). Na plakacie z 1893 roku tańczy kankana. W rogu widać muzyka z kontrabasem. Sam obraz przypomina japoński drzeworyt z płasko kładzionym kolorem i zniekształceniami perspektywy.
Wpływy japońskie widać też w popularnym plakacie „Divan Japonais", na który Jane Avril siedzi w loży teatralnej z krytykiem Edouardem Dujardinem podczas występu Yvette Guilbert, piosenkarki kabaretowej, która wkrótce stała się ulubioną modelką artysty.
W plakacie Toulouse-Lautrec osiągnął wspaniałą syntezę i ekspresję i nadał temu dotąd reklamowemu gatunkowi artystyczny wymiar. Pracował jak szalony i pił coraz więcej. „Myślę, że wypalę się przed czterdziestką" – powiedział kiedyś. Umarł w wieku 36 lat, wyniszczony chorobami i alkoholizmem. Aż trudno uwierzyć, że mimo to zostawił ponad 700 płócien, kilkaset plakatów i niezliczoną ilość rysunków. Jego sztuka wywarła wpływ na Picassa i wielu współczesnych artystów.
We wrocławskim Zamku można oglądać litografie z lat 1891–1900: przede wszystkim plakaty, ale też intymne wizerunki kobiet z serii „Elles", sceny z cyrku i wyścigów konnych. Grafiki pochodzą z kolekcji Dariusza Matyjasa.