Jest ona tak niedorzeczna, że albo głoszący ją ludzie oderwali się od realu, albo lansują ją w jakimś własnym czy grupowym interesie. Jeśli chcemy zbudować bezpieczne z tej perspektywy sądy to musimy dostęp do poufnych informacji ograniczyć do najpewniejszych sędziów, a i ich monitorować.
Nawet w tak kompromitującej sytuacji jak ujawnienie się sędziego, który oddał się władzom białoruskim i psioczy teraz na polskie sądownictwo, w którym dziwnie szybko awansował, jako środek zaradczy wskazuje się podnoszenie poprzeczki przy naborze kandydatów na sędziów, a potem przy ich awansach.