Spowodowany przez pandemię spadek na globalnym rynku usług HR, na czele z pracą tymczasową, sięgnie w tym roku 18 proc. – prognozuje serwis Staffing Industry Analysts. Z jego prognozą współgrają komunikaty o dwucyfrowym spadku przychodów, który w II kwartale tego roku zanotowali na świecie giganci usług HR, w tym pracy tymczasowej: Adecco, Manpower i Randstad.

– Rynek pracy tymczasowej najszybciej odczuwa skutki kryzysu, ale też najszybciej reaguje na poprawę na rynku pracy – przypomina Anna Wicha, prezes Polskiego Forum HR. Jak wynika z branżowych danych, tak właśnie jest teraz na polskim rynku usług zatrudnienia, który po pierwszej wiosennej zapaści od czerwca korzysta z sezonowego ożywienia wywołanego m.in. przez odbicie w przemyśle.

Agencje liczą, że sezonowe ożywienie jeszcze potrwa, zanim przyjdzie jesienne pogorszenie koniunktury, które w tym roku może być wzmocnione przez trwałą zapaść w części branż. Jak przypomina Sławomir Dudek, główny ekonomista Pracodawców RP, w branży eventowej, turystycznej, lotniczej czy restauracyjnej nie ma na razie szans na odbicie, a rynek pracy długo jeszcze nie wróci tam do stanu z początku roku.

Najnowsze dane dotyczące produkcji budowlano-montażowej wskazują też, że jesienią kryzys może dotknąć budownictwa, które jako jeden z niewielu sektorów obroniło się przed skutkami pandemii.

Nadzieje w przemyśle

Agencje zatrudnienia największe nadzieje wiążą teraz z przemysłem, gdzie od początku czerwca szybko rośnie zapotrzebowanie zwłaszcza na pracowników tymczasowych.

– Pracodawcy coraz bardziej szukają teraz elastyczności zatrudnienia – twierdzi Daniel Wocial, prezes Adecco Group w Polsce, w Czechach i na Słowacji. Jak dodaje, w tym roku Polska miała jeden z najlepszych wyników w grupie: przychody polskiej spółki z pracy tymczasowej wzrosły w I półroczu o 16 proc., głównie dzięki rozwojowi usług outsuorcingu (agencja przejmuje obsługę całej linii produkcyjnej albo procesu), pomimo dwucyfrowego spadku na wiosnę, w pierwszych tygodniach pandemii.

Krzysztof Inglot, prezes agencji zatrudnienia Personnel Service, twierdzi, że dzięki szybko rosnącym zleceniom z przemysłu i logistyki jego firma wróciła już do poziomu zatrudnienia pracowników tymczasowych z rekordowego poziomu z listopada 2019 r.

Jak zaznacza Marzena Milinkiewicz, dyrektor operacyjna w Randstad Polska, ożywienie popytu na pracowników widać teraz nawet w mocno dotkniętej przez lockdown motoryzacji. Firmy, wznawiając produkcję czy zwiększając jej skalę, preferują zatrudnienie elastyczne. To dość naturalny trend po każdym kryzysie, zwłaszcza gdy tak jak teraz przyszłość jest nieprzewidywalna – dodaje.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Wymiana kadr

Jak jednak szacuje Polskie Forum HR, rynek usług HR skurczy się w tym roku w Polsce o 10–12 proc. Przed sezonowym spowolnieniem jesienią nie uda się bowiem wyrównać strat z początków pandemii, w tym głębokiego załamania w rekrutacjach stałych pracowników, które dopiero niedawno zaczęły przyspieszać.

W czerwcowym badaniu Randstad 14 proc. firm deklarowało plany zwiększenia zatrudnienia w najbliższym półroczu. Krajową średnią podwyższał sektor nowoczesnych usług dla biznesu, w którym prawie 30 proc. pracodawców zapowiadało zwiększenie liczby pracowników, a także przemysł i branża logistyczna (po 19 proc.).

Z kolei w lipcowym sondażu firmy rekrutacyjnej Grafton aż 58 proc. pracodawców zadeklarowało, że rekrutuje nowych pracowników – choć część z nich zastępuje osoby, które odeszły z pracy. To m.in. efekt transformacji biznesu – widocznej szczególnie w handlu, gdzie tradycyjną sprzedaż wypiera e-commerce, oraz w bankowości.

– Firmy przyspieszają transformację cyfrową, więc szukają specjalistów w tej dziedzinie, co widać szczególnie w e-commerce i logistyce – twierdzi Piotr Mazurkiewicz, partner zarządzający w HRK. Jak dodaje, pomimo zwolnień w bankach nie brakuje ofert pracy w finansach, szczególnie w centrach usług finansowo-księgowych, które ostatnio przejmują więcej procesów z zagranicy.

Andrzej Kubisiak zastępca dyrektora w Polskim Instytucie Ekonomicznym

W najbliższych miesiącach koniunktura w gospodarce i na rynku pracy będzie zależała przede wszystkim od sytuacji epidemicznej. Jeśli uda nam się uniknąć gwałtownego wzrostu liczby zakażeń i konieczności ponownego zamknięcia dużej części gospodarki, to nie spodziewam się załamania na rynku pracy, poza sezonowym wzrostem bezrobocia pod koniec roku. Kluczowe i pozytywne jest obecne odbicie produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej. Dobrą informacją są też dane o odbudowującym się przemyśle w Niemczech. Z kolei negatywny wpływ będzie miał tegoroczny spadek inwestycji, który odbije się m.in. na budownictwie.