Wśród mniejszości narodowych w Wielkiej Brytanii rośnie coraz większy niepokój związany z wynikami dzisiejszego referendum. Brexitu obawiają się przede wszystkim imigranci o niższych dochodach, nie posiadające brytyjskiego obywatelstwa. Co oznacza ewentualny Brexit dla Polaków żyjących i pracujących na Wyspach?
- Na Wyspach Brytyjskich pracuje ok. 800 tys. Polaków. To jest ogromna rzesza ludzi, którzy pracują na różnych poziomach zaawansowania, od menedżerów i wybitnych specjalistów, po stosunkowo proste prace – mówi Jacek Męcina.
Brexit mógłby zatem doprowadzić do napływu znacznej liczby wykształconych i utalentowanych pracowników na polski rynek pracy.
- Z perspektywy polskiego rynku pracy, każdy ruch odwrotny, który będzie ograniczał dostęp do rynku brytyjskiego, może być dla naszych pracodawców tak naprawdę korzystny – ocenia Męcina.
Patrząc jednak na tę sytuację z perspektywy Polaków, którzy chcieliby pozostać w Wielkiej Brytanii i tam rozwijać się zawodowo, Brexit wydaje się najczarniejszym scenariuszem.
- Dziś oni korzystają ze swobody przepływu pracowników i kapitału, więc swobodnie mogą starać się i o pracę, i otwierać własne biznesy – mówi Męcina.
- Ewentualny Brexit wiązałby się dla nich z ograniczeniami w dostępie do rynku pracy, bo już nie będą traktowani tak, jak obywatele Brytyjscy – podkreśla.
Zdaniem Jacka Męciny, pozostanie Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej jest jednak bardziej prawdopodobnym scenariuszem. Jak zaznacza, brytyjska gospodarka jest jednym z fundamentów Unii Europejskiej i sama czerpie liczne korzyści z przynależności do wspólnoty. Brexit mógłby odbić się bardzo negatywnie na londyńskim centrum finansowo-kapitałowym.
- Wyjście z Unii Europejskiej oznaczałoby, że kapitał europejski będzie się koncentrował wyłącznie we Frankfurcie – podkreśla Męcina.
Męcina wypowiedział się również o ewentualnych wyzwaniach na polskim rynku pracy w przypadku, gdyby doszło do Brexitu. Czy byłby on gotowy na tak ogromny napływ wykwalifikowanych pracowników o wysokich oczekiwaniach zarobkowych?
- Dla polskiego rynku pracy to nie byłby szok. Już dzisiaj wielu przedsiębiorców zgłasza pretensje o to, że walka o prawdziwe talenty jest coraz trudniejsza. – mówi Męcina.
- Osoby, które wrócą na przykład z rynku brytyjskiego z międzynarodowym doświadczeniem mogą być niesłychanie atrakcyjne z punktu widzenia korporacji, ale też mniejszych firm – dodaje.
Pytanie tylko, czy będą one gotowe pracować za niższe wynagrodzenie, czy będą szukały nowego miejsca pracy w innym kraju.
- Na pewno nie uda się zasypać zupełnie tej różnicy pomiędzy wynagrodzeniami w Polsce i w Wielkiej Brytanii – uważa Męcina.
Jak zauważa, innym problemem na polskim rynku pracy są trudności z migracją wewnętrzną.
Łatwiej jest niektórym Polakom wyjechać na Wyspy Brytyjskie, niż Ślązakowi na Pomorze
- To jest też problem mentalny. Musimy zmienić swoje zachowania na rynku pracy – dodaje Męcina.
Trzeba również zwiększyć środki na zmniejszenie bezrobocia, w tym programy socjalne skierowane dla osób chorych.
- To kondycja zdrowotna jest barierą, która ogranicza aktywność na rynku pracy – podkreśla Męcina i dodaje, że w zdrowie pracowników znaczne środki inwestują m. in. Wielka Brytania, Francja i Niemcy.
- Czasem wystarczy pomóc danej osobie poradzić sobie z chorobą metaboliczną czy chorym kręgosłupem, i będzie ona w stanie dłużej być aktywna na rynku pracy – mówi.