Gość przyznała, że mamy w Polsce rynek pracownika. - Mówimy o nim, kiedy mamy więcej ofert pracy niż chętnych do jej podjęcia – stwierdziła.
Skuza zaznaczyła, że bijemy rekordy poziomu bezrobocia. - W lutym i marcu było najniższe bezrobocie od 25 lat – przypomniała.
Tłumaczyła, że kiedyś o rynku pracownika mówiliśmy w stosunku do osób wykształconych z doświadczeniem. - W tej chwili również prace proste i średniozaawansowane, również są tym trendem dotknięte - oceniła.
Przyznała, że firmy walczą o pracowników nie tylko poprzez podwyższanie płac. - Jest to sposób nie zawsze najbardziej efektywny - mówiła Skuza.
- Firmy powinny traktować pracownika jako inwestycję, a nie jako koszt. Sformułowanie „na Twoje miejsce mam kilkanaście innych ofert” odeszło do lamusa. Siła negocjacyjna pracownika zdecydowanie wzrosła – dodała.
Wyjaśniła, że benefity pozapłacowe, które kiedyś były typowe dla białych kołnierzyków, w tej chwili na dobre zagościły w zakładach przemysłowych i fabrykach. - Mówimy tutaj o kartach sportowych, ubezpieczeniach medycznych, prywatnej opiece zdrowotnej – tłumaczyła.
- Pracownicy też sobie cenią czterodniowy tydzień pracy. Pracują 4 dni po 10 godzin ze względu na to, że obecnie dojeżdżają czasami godzinę do zakładu pracy – dodała.
Gość przyznała, że rynek pracownika to trend. - Jak każdy trend może w każdej chwili się odwrócić i musimy być na to gotowi. Na pewno jest to trend długofalowy – oceniła.
Najbardziej poszukiwane zawody
- Zawody z wielką przyszłością to informatycy, specjaliści IT oraz nauk matematycznych, analitycy. Również wszelkie zawody, których nie możemy ubrać w algorytmy. Tam ważny jest człowiek, relacje międzyludzkie, czyli lekarz, terapeuta, pielęgniarka – wyliczyła Skuza.
- W związku z cyfryzacją gospodarki będą potrzebne osoby zwane liderami, którzy będą potrafili połączyć kompetencje cyfrowe, biznesowe i zarządcze – dodała.
Zaznaczyła, że jest też duże zapotrzebowanie nie tylko na specjalistów i fachowców, ale również na prace prostsze, manualne.
Skuza ostrzegała, że jednak musimy się liczyć z tym, że ok 40 proc. pracy w Polsce zostanie w najbliższym czasie zautomatyzowane.
- Ten trend nie zadzieje się za 2-5 lat, ale musimy o tym długofalowo pamiętać i być na to gotowi – prognozowała.
Brak rąk do pracy
Gość tłumaczyła, że nie możemy sugerować się tylko procentowym poziomem bezrobocia. - Trzeba patrzeć ile jest osób chętnych do podjęcia pracy. Czasami te cyfry są diametralnie różne – zaznaczyła.
- Imigracja jest tutaj rozwiązaniem, ale tylko czasowym. Jest to też rozwiązanie droższe – dodała.
Skuza wyjaśniła, że w Polsce mamy bezrobocie nierównomiernie. - Mamy województwa które mają historycznie najniższe bezrobocie (Wielkopolska, Mazowsze, Małopolska) i są takie, gdzie bezrobocie jest historycznie najwyższe (Warmia i Mazury, Podlasie, Podkarpacie).
- Polacy nie są chętni do tego, żeby przemieszczać się za pracą w inny rejon Polski – stwierdziła.
Skuza wspomniała, że są predykcje, iż ze względu na Brexit, być może będziemy mieć falę emigracji zwrotnej. - Jak pokazuje przypadek Islandii, którą w pewnym czasie dotknął kryzys, ludzie, którzy wyjechali za granicę rzadko wracają do swojego kraju. Nie upatruję w Brexit setek tysięcy rąk do pracy – oceniła.
- Dobra sytuacja w Polsce na rynku pracy potrwa jeszcze kilka lat – podsumowała.