Ten drogocenny prezent podarował platformersom jednak nie los, lecz sam Kaczyński. Kandydat PiS, wracając do sprawy prywatyzacji szpitali, musiał wiedzieć, jak wyczulona na takie zarzuty jest Platforma. A jednak uznał, że akurat ta kwestia jest dla wyborców niezwykle ważna. I że przy okazji można się odwołać do wrażliwości lewicowego elektoratu.
Tak czy inaczej naraził się na niekorzystny wyrok sądowy i dał Platformie okazję do triumfalnych komentarzy. Jest wprawdzie jeszcze apelacja, jednak Komorowski i jego sztabowcy już dziś przez wszystkie przypadki odmieniali słowo "kłamstwo".