Od kilku lat  Izrael bezskutecznie starał się o ich repatriację, jednak „Czarny Stalin” - jak nazywano komunistycznego dyktatora – grał na zwłokę, używając ich jako karty przetargowej. Wkrótce jednak furtka do działania się otworzyła. Mengistu, wobec kolejnych suckesów rebelii uciekł do Zimbabwe, pozostawiając kraj w stanie anarchii.

W takich okolicznościach odbyła się Operacja Salomon -  jedna z najbardziej spektakularnych i skutecznych operacji logistycznych w historii. Statystyki tej operacji są zdumiewające.

W ciągu 36 godzin – między 24.  a 25. maja 1991 roku - 40 izraelskich samolotów pokonało dystans ponad 3000 kilometrów, transportując łącznie ponad 14 tysięcy etiopskich Żydów. W jednym momencie w powietrzu znajdowało się 28 boeingów 747 z etiopskimi uchodźcami.

Przy okazji został pobity swoisty rekord świata. Do jednego z samolotów linii El Al wsiadło 1087 osób - prawie dwa razy więcej, niż wynosi dla nich limit. Lot się udał, bo wychudzeni pasażerowie -  niektórzy mieścili się w dwie lub trzy osoby na siedzeniu - byli znacznie lżejsi od regularnych klientów linii. Cała akcja odbyła się w absolutnej tajemnicy, a media dowiedziały się o niej dopiero dwa dni później.

Kim są Felasze i skąd wzięli się czarnoskórzy Żydzi w Etiopii?

- Nikt tak naprawdę tego nie wie. Istnieje wiele teorii na ten temat – mówi „Rz” dr Hanna Rubinkowska-Anioł z katedry afrykanistyki na UW - Sami nazywają się Biete Izrael (Dom Izraela) i uważają się za „zaginione plemię Izraela”.

Mimo tego, że kiedyś byli najbardziej się liczącym narodem zamieszkującym Etiopię, to później, z racji przegranych przez nich wojen, stracili swoją pozycję.

- Nie tylko ze względu na swoją wiarę, ale też zawód, jaki wykonywali, czyli kowalstwo, Felasze byli uznawani za lud nieczysty, z którym reszta Etiopczyków nie utrzymywała kontaktów - mówi Rubinkowska-Anioł.

Ta historia nie doczekała się jednak jednoznacznego happy endu. Wielu etiopskich żydów nie przystosowało się do nowej rzeczywistości i do dziś żyją na obrzeżach izraelskiego społeczeństwa