Podobno stara miłość nie rdzewieje, ale od miłości do nienawiści jest tylko krok. Paweł Piskorski po raz kolejny stara się obśmiać pomysły dawnych partyjnych towarzyszy. Co tym razem zbulwersowało lidera kanapowego Stronnictwa Demokratycznego? Instrukcja wyborcza PO. Dlatego życzliwy postanowił doradzić, bez cienia złośliwości.
Zapewne działaczom PO na Mazowszu ta lista sukcesów wydała się zbyt uboga i postanowili ją wzbogacić, prezentując regionalne osiągnięcia w broszurze „Mazowsze w budowie”. A w niej politycy Platformy chwalą się m. in. zbudowaniem stadionu Legii. O tym, że budowa stadionu za publiczne pieniądze dla prywatnego koncernu świadczy o rażącej niegospodarności platformowych włodarzy miasta, już pisałem (28 VII 2011). Myślę, że dobrze by było, gdyby na temat stadionu warszawski wyborca narzucił warszawskiemu kandydatowi PO na posła mniej więcej taki schemat rozmowy:
KANDYDAT: Dbamy o sport. Zbudowaliśmy stadion Legii za 370 mln zł.
WYBORCA: A ja słyszałem, że stadion kosztował ponad 450 mln.
KANDYDAT: – No i sam pan widzi, jak dużo daliśmy na sport.
WYBORCA: – Tyle że miasto będzie z tego miało tylko 4 mln rocznie.
KANDYDAT: Nie budowaliśmy tego dla zysku. Chodziło nam przecież o dobro sportu.
WYBORCA: Ale koncern ITI, który dzierżawi stadion i który na jego budowę nie dał ani złotówki, będzie miał z tego zysk na poziomie 40 mln rocznie. Więc tu się nie ma czym chwalić. Z tym należy iść do prokuratora.
W tym momencie KANDYDAT blednie, sięga po komórkę i dzwoni do sztabu z prośbą o wsparcie. No bo jak tu ludziom dogodzić. Taki piękny stadion i taka niewdzięczność. A tego w instrukcji nie było.
Podoba nam się idea doradztwa Pawła Piskorskiego. Nieśmiało prosimy, aby specjalnie dla nas opracował specjalną broszurę „Jak zarobić miliony w kasynie i na antykach”. Gwarantujemy bestseller wydawniczy.