W rozmowie z „Rzeczpospolitą” Senyszyn mówi:
Otrzymuję słowa poparcia i wiele dowodów sympatii od ludzi, którzy uważają, że to jest dobry pomysł. Wiele mówimy o parytetach, więc SLD powinien mieć wreszcie przewodniczącą. To byłby znak, że nasze hasła wprowadzamy w życie.
Europosłanka dodaje:
Czas na nowe rozwiązania. Być może nawet na zmianę nazwy. Na początek powinniśmy zacząć współpracę z Ruchem Palikota, możliwe byłoby nawet zbudowanie wspólnych list w wyborach do Parlamentu Europejskiego.
Według Marka Dyducha, byłego sekretarza generalnego SLD, potrzebny jest silny lider:
Jedno jest pewne: nowy przewodniczący musi mieć mocny mandat, bo partia zaczyna się kruszyć. Tylko silny lider i szybkie działania mogą nas uratować.
Do pomocy politycy lewicy będą mieli pierwszy think tank - Centrum Daszyńskiego, który będzie działać w Warszawie i Krakowie.
Rzecznik SLD Tomasz Kalita powiedział:
O potrzebie poważnego think tanku na lewicy mówiło się dawno. Działa „Krytyka Polityczna”, ale pełni inną funkcję. Jest bardziej wydawnictwem. My powołujemy stowarzyszenie, które poprowadzi dyskusję o odbudowie polskiej lewicy. Zaczynamy w listopadzie od analizy przyczyn porażki w wyborach.
W „Gazecie Wyborczej” czytamy:
Radę programową utworzą naukowcy oraz politycy: m.in. Katarzyna Piekarska i Marek Balicki. Namawiany do współpracy ma być m.in. prezydent Krakowa Jacek Majchrowski. Wiadomo, że krakowskim oddziałem Centrum Daszyńskiego ma kierować filozof i bioetyk prof. Jan Hartman. Kalita ma być dyrektorem zarządzającym Centrum Daszyńskiego.
Jarosław Makowski, dyrektor Instytutu Obywatelskiego, założonego i finansowanego przez Platformę Obywatelską powiedział:
Z radością witam każdą poważną ofertę do dyskusji. Rozumiem, że wokół SLD, które jest dziś masą upadłościową, tworzą się ruchy intelektualno-ideowe, których celem jest zrekonstruowanie lewicy. Zawsze ubolewaliśmy, że poza PO inne partie nie tworzą think tanków.
I tak znalazło się miejsce dla polityków Sojuszu, którym nie powiodło się w wyborach.