Zbigniew Ziobro w wywiadzie dla "SE" stwierdza:
Niedobrze się stało, że główne przesłanie, czyli ograniczanie wolności mediów w Polsce, które przez cały weekend powinno wybrzmiewać w mediach po marszu, gdzieś zniknęło. A przecież Jarosław mógł swoje słowa skierować do mnie w dowolnym innym momencie, co nie zaszkodziłoby przesłaniu marszu.
(...) Trochę już zachrypniętym głosem, ale odpowiedziałem Jarosławowi Kaczyńskiemu, że w sprawach ważnych dla Polski byliśmy i jesteśmy razem, bo są zagadnienia, w których trzeba działać wspólnie. Trzeba jednak iść własnymi drogami, bo są między nami istotne różnice.
Ziobro uważa, że pójście własną drogą przysłuży się Polsce:
Doświadczenie ostatnich lat pokazuje, że kiedy prawica rządziła w 2005 roku, nie było jedności rozumianej jako monopol. Wtedy była dwie partie i to pozwoliło stworzyć koalicję rządową. Dwie partie się mobilizowały w uczciwej konkurencji i nie było gnuśności. To przyniosło sukces. Monopol, czyli jedność prawicy, jaką w ostatnich sześciu wyborach miał Jarosław Kaczyński, za każdym razie kończyła się przegraną. Skutkiem takiej jedności Platforma może kontynuować swoje nieudolne rządy.
Poseł PiS Marek Suski w rozmowie z "Polską The Times" mówi:
Nie da się pominąć faktu, że w polityce liczy się arytmetyka. Większość w parlamencie są w stanie zdobyć tylko największe partie. Rozbijanie prawicy na mniejsze ugrupowania jest osłabianiem całego obozu prawicy. Kieruje nami chęć przyjęcia posłów Solidarnej Polski z powrotem, stworzenie silnej prawicy, a z drugiej strony jest to czysta kalkulacja, jaką w polityce trzeba prowadzić. (...) Miejmy nadzieję, że Zbyszek zobaczył, że własna droga jest trudna i obarczona niepowodzeniem.
Joachim Brudziński z PiS uważa, że Solidarna Polska nie ma szans na przetrwanie:
Ktoś, kto zestawi ze sobą sobotnie przemówienia obu przywódców, nie będzie miał wątpliwości, że niekwestionowanym liderem polskiej prawicy jest Jarosław Kaczyński. (...) Nie jest politykiem marketingowym kierującym się przesadną troską o swój wizerunek. Jemu o coś w polityce chodzi. Tu konkretnie o to, że jeśli chcemy zwyciężyć, to musimy być razem. Nie ma miejsca na medialny bełkot o dwóch płucach prawicy.