Co Kurski sądzi o liście Ziobry do Kaczyńskiego?

List to było uświadomienie Jarosławowi Kaczyńskiemu, że to on nas wyrzucił, a nie myśmy odeszli. A powrót do PiS musiałby się wiązać z warunkami, które w oczywisty sposób są nie do przyjęcia dla Jarosława Kaczyńskiego.

Europoseł wylicza żądania SP wobec PiS:

Nasze warunki to nie tylko odejście od programu Zyty Gilowskiej, potępienie traktatu lizbońskiego, pakietu klimatycznego i języka mówiącego o tym, że dochodzenie do prawdy smoleńskiej musi oznaczać wojnę z Rosją, ale też demokratyzacja PiS.

Polityk Solidarnej Polski ostro skomentował wydarzenia z ostatniej soboty, kiedy Jarosław Kaczyński zwrócił się do Zbigniewa Ziobry z prośbą o powrót do PiS:

Ja na marsz poszedłem jako katolik i obrońca Telewizji Trwam. Przyjąłem ustalenia, że jest w tej kwestii pełna współpraca - Kaczyński przemawia pod Kancelarią Premiera, Zbigniew Ziobro pod Belwederem. Z wzajemnym szacunkiem i równymi szansami. Do głowy mi nie przyszło, że po Kancelarii Premiera Jarosław Kaczyński zawinie się z gorylami do limuzyn i odjedzie. Jeszcze mniej spodziewałem się tego, że podczas przemówienia Zbigniewa Ziobry wypróbowani towarzysze z PiS będą krzyczeć mu w twarz, a jeszcze inny wypróbowany towarzysz przykręci gałkę, żeby Zbigniew Ziobro sam siebie nie słyszał.