Minister Bartosz Arłukowicz idzie "na ostro" z lekarzami. W niedziele popołudniu, po kilkunastu godzinach trwania protestu lekarzy zwołał wraz z szefową NFZ i rzecznik praw pacjenta konferencję, podczas której nawoływał:
My przygotowaliśmy rozwiązania, które będą miały na celu ułatwienie funkcjonowania pacjentów – chcielibyśmy, aby pacjenci informowali o każdej sytuacji, gdy otrzymają lek na niewłaściwej recepcie, receptę z pieczątką, żeby informowano dyrektora placówki, informowano rzecznika praw pacjenta.
My otwieramy infolinię, by informowano nas o każdym takim przypadku. Chcemy stworzyć także adres mailowy, żeby przesyłali wszystkie informacje o każdej sytuację kiedy otrzymują niewłaściwą receptę – receptę wydrukowaną przez Naczelną Radę Lekarską. Przypominam, że recepty to rodzaj materiału, który musi mieć swoje zasady funkcjonowania, a dziś jest propozycja, by lekarze wypisywali recepty na swoich własnych drukach. To jest sytuacja, której nie możemy akceptować.
Agnieszka Pachciarz, nowa prezes Narodowego Funduszu Zdrowia poucza, co powinien zrobić pacjent, którego dotknął strajk lekarzy:
Rozszerzamy umowy z podmiotami, które mają zawarte umowy na izbę przyjęć SOR oraz wieczorową i nocną opiekę POZ-etowską o dodatkowe świadczenie, aby tam przyjęto każdego pacjenta, który zgłosi się z nieprawidłowo wystawioną receptą. Otrzyma poradę lekarską, która także może się skończyć – to już zależy od tego lekarza, który się zajmie pacjentem – wypisaniem prawidłowej recepty. Informacje, jakie to są podmioty, będą od poniedziałku w każdej aptece. Tam pacjent może się zwrócić, by uzyskać informacje, aby uzyskać prawidłową poradę oraz prawidłowo wystawioną receptę.
W skuteczność takich działań wątpi Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, który zastanawia się, gdzie znajdą się lekarze, którzy zgodzą się tak postępować za "judaszowe 25 złotych":
Ze straszną zgryzotą wysłuchałem, jak się dużo wysiłku czyni, aby chronić złe prawo, zamiast zrobić to prawo po prostu dobrym. Słyszeliśmy peany ze strony pana ministra zdrowia jako to wspaniała jest ustawa refundacyjna – myślę, że dzisiaj jest mu wstyd, że w grudniu mówił o tym.
Ustawa jest zła - to wiedział minister, wiedzieliśmy my i wiedzieli pacjenci, wiedzieli wszyscy. To co jest konstruowane dla nas, jest złe dla pacjentów.
My zastanawiamy się, dlaczego ministerstwu (NFZ przez nominację dla byłej zastępczyni stał się częścią jednolitej władzy) tak bardzo zależy na szczegółowych danych? Czyżby chodziło o mozliwość wsadzenia konkretych lekarzy "w kamasze"?