Na początek zagadka. Kto to powiedział:

Zauważyłem też fenomen. Drogi są coraz gorsze, ale na ulicach pojawiły się fotoradary. Polacy mają być kontrolowani w każdym miejscu. Utrudnić ludziom życie do maksimum, a na końcu ich skontrolować wszystkich bez wyjątku. To jest filozofia PiS. Tylko facet który nie ma prawa jazdy, może wydawać pieniądze na fotoradary, a nie na drogi.

Oczywiście zgadliście: to cytat z naszego premiera kiedy obejmował władzę w 2007 roku. Teraz czas na zagadkę nr 2: Jaki jest wobec tego pomysł rządu na zwiększenie bezpieczeństwa na polskich drogach?

Znowu bingo! Fotoradary oczywiście. W przyszłym roku przybędzie ich około 300, a do tego 29 odcinków kontroli prędkości i droższe mandaty. Heroicznej obrony tych zamordystycznych pomysłów podjął się - w serii dramatycznych tweetów- wierny minister transportu, Sławomir Nowak.

@robertzielinski @premiertusk @jarekkuzniar CBA było do prowokowania przestępstw. fotoradary (GITD) są do walki z mordercami drogowymi.

- zaczął Nowak. Przyznał też, że chce penalizować...prędkość.

Fotoradary i metoda kary administracyjnej to tylko fragment większych zmian penalizujących prędkość.

W końcu zwrócił się z rozpaczliwym apelem:

Tylko ostra penalizacja przynosi efekty w postaci spadku ilości wypad./zabitych.Musimy zacząć jeździć wolniej

I zdecydowanie zaprzeczył, aby fotoradary miałyby być pomysłem rządu na walkę z dziurą budżetową:

Moim marzeniem jest 0zł z mandatów, bo to będzie oznaczało,że jeździmy przepisowo,a zabitych na drogach nie będzie

- powiedział wspaniałomyślnie. Nie dodał jednak, zapewne przez skromność, że w budżecie na 2013 rok rząd planuje zarobić na mandatach 1,5 miliarda złotych.