Trudno nie być poruszonym wydarzeniami, które wyzwoliła bezrefleksyjna i być może celowo prowokacyjna decyzja prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu imienia „Bohaterów UPA” drugoplanowej jednostce do zadań specjalnych. Nie można mieć wątpliwości, że cel był przede wszystkim wewnętrzny, ale skutki są jak najbardziej międzynarodowe.

Ukraińcy do dziś nie rozumieją, że ludobójstwo na masową skalę – a z tym mieliśmy do czynienia na Wołyniu, na Kresach – nie jest tylko „przykrą kartą historii”. Oraz że są konkretne podstawy, by banderyzm – niezależnie od zasług późniejszego oporu wobec NKWD – był taką samą zakazaną ideologią, jak nazizm.

Czytaj więcej

Jacek Nizinkiewicz: Nie w moim imieniu! Wielu Polaków nie zgadza się z decyzją prezydenta

To, że na „negocjacje” przyjechał w tej sprawie dawny szef wywiadu i obecnie szef Kancelarii Prezydenta Kyryłow Budanow udowodniło, że Ukraińcy poniewczasie zdali sobie sprawę z powagi, pozornie drugorzędnego, wydarzenia. Propozycja, by nazwę jednostki rozbudować o człon objaśniający, iż chodzi o „bohaterów walki z Sowietami” nie spotkała się z polską aprobatą. Po części również dlatego, że w trójkącie Nawrocki–Sikorski–Budanow obecnie nie można było w praktyce niczego pewnego ustalić, zaplanować krótkoterminowego scenariusza. Jest to niejako „przy okazji” świetny komentarz do obecnego paraliżu polskiej polityki zagranicznej z powodu uzurpacji prezydenta do prowadzenia jej niezależnie od celów i wytycznych rządu.

Małostkowe decyzje prezydentów Karola Nawrockiego i Wołodymyra Zełenskiego

Decyzja Zełenskiego jest efektem małostkowych kalkulacji wewnętrznych w przyszłej rozgrywce o swoją prezydenturę. Niestety przy okazji obnaża brak szacunku „komika z Zaporoża” dla sąsiada, który może mu jeszcze być bardzo potrzebny w procesie akcesyjnym do Unii Europejskiej. Narusza też dżentelmeńskie ustalenia z prezydentem Dudą z Wisły z lutego 2022 r., jeszcze sprzed wojny z Rosją, że proces akcesyjny do Unii będzie związany z porzuceniem symboli i retoryki banderowskiej. Zełenski o tym warunku „zapomniał” i nie usprawiedliwia go stan umysłu po czterech latach kierowania państwem ukraińskim w stanie brutalnej wojny.

Smutne jest jednak, że odpowiedź prezydenta Nawrockiego jest równie małostkowa, co kontrproduktywna i również obliczona na użytek wewnętrzny – bo po prostu podoba się „godnościowej” części społeczeństwa. A że to społeczeństwo nie rozumie niuansów kształtowania polityki gospodarczej i wewnątrzunijnej, toteż w 2/3 aprobuje odebranie ukraińskiemu prezydentowi Orderu Orła Białego, które już wyzwoliło kolejne kroki eskalacji. Animozje narodowe właśnie się nakręcają i w rzece wydarzeń ginie podstawowa konstatacja, że symbioza z narodem ukraińskim jest w najlepiej pojętym interesie gospodarczym wyludniającej się Polski i w interesie bezpieczeństwa Polaków. Niestety, w tej wojnie propagandowej już ulega zatarciu i wyzerowaniu w Europie znakomita opinia o Polsce jako kraju empatycznych i bezinteresownych ludzi.

Karol Nawrocki swoją decyzją ws. Orderu Orła Białego uderzył w polski biznes

O ile jednak jednostki mogą być bezinteresowne, to państwo nie może. Najwyższy urzędnik powinien był przewidzieć, jak osłabia to pozycję Polski w przyszłych negocjacjach gospodarczych z Ukrainą, jak uderzy to w polski biznes, który i tak ma na Ukrainie drugorzędną pozycję, bo nie dysponuje silnym zapleczem finansowym. Prezydent może zyskać na chwilę propagandowo, ale koszty ponoszą polscy przedsiębiorcy i polskie społeczeństwo. Na koniec, powinien rozumieć (a nie chce), że przedwyborcze zyski propagandowe jego opcji politycznej budują i cementują nieakceptowalne podziały, animozje i wrogości narodowe, które Rzeczpospolitej mogą już w nieodległej przyszłości bardzo odbić się czkawką…

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Antyukraińska fala po decyzji Nawrockiego może nas słono kosztować. I to dosłownie

Powaga Orderu i powaga Państwa Polskiego wymagały reakcji mniej grającej na emocjach. Mamy przecież gamę zupełnie innych środków nacisku na Ukrainę. Rola Polski w dostarczaniu zaopatrzenia przez Jasionkę i pomocy Ukrainie daje aż za dużo możliwości, które należało umiejętnie wykorzystać. Tak, by nie było recydywy, z którą teraz prawdopodobnie będziemy musieli się wkrótce zmierzyć. To bardzo szkodliwe dla Polski, że prezydent Nawrocki wybrał opcję populistyczną, a nie polską rację stanu.

Dr Wojciech Warski

Ekspert ‘Team Europe Direct’, członek rady PISM i SEA, były vp BCC, RDS, Pracodawców RP