Obecny rzecznik, Radosław Fogiel, ogłosił rezygnację po tym, jak został szefem sejmowej komisji spraw zagranicznych.

Nowy rzecznik będzie jedną z twarzy kampanii parlamentarnej PiS. I dlatego w praktyce środowa decyzja władz partii Jarosława Kaczyńskiego to również decyzja “sztabowa”.

Czytaj więcej

PiS wymieni rzecznika prasowego

W PiS rzecznik partii to jedna z ważniejszych funkcji. Było tak zarówno wtedy, gdy partia była w opozycji, jak i gdy rządziła. Rzecznik współtworzy politykę komunikacyjną całej formacji i przez to staje się, “z automatu”, jednym z współpracowników Jarosława Kaczyńskiego o ile, jak w przypadku Fogla, nie był nim już wcześniej. Rzecznik nie tylko reaguje komunikacyjnie na bieżące kryzysy - jak np. teraz, gdy tydzień dla PiS zaczyna się od poważnych kłopotów w sejmiku śląskim - ale również kreuje strategię na dłuższą metę. To ostatnie będzie ważne zwłaszcza w najbliższym czasie, gdy w pełni rozpocznie się cykl wyborczy, obejmujący wybory do Sejmu, ale też wybory samorządowe, wybory do PE i prezydenckie. Funkcja rzecznika zyskuje więc na znaczeniu. 

Jeden z naszych rozmówców przekonuje, że wybór Bochenka na stanowisko rzecznika jest już przesądzony

PiS, wybierając Rafała Bochenka, postawi na polityka z dużym doświadczeniem w tej sferze. A to dziś jeden z kluczowych czynników. Jak tłumaczy nam jeden z rozmówców, fakt, że Bochenek był już wiele lat rzecznikiem rządu, jest przy tym wyborze jednym z istotniejszych. Bo PiS nie może sobie pozwolić, aby w warunkach kampanii wyborczej tak newralgiczną funkcję pełniła osoba, która będzie się jej dopiero uczyć czy budować rozpoznawalność i sieć kontaktów z dziennikarzami.

Bochenek jest też politykiem młodego pokolenia (rocznik 1986) co ma znaczenie w kampanii, w której liczyć się będą tematy zmiany pokoleniowej. Wyzwanie, które przed nim stanie - o ile nie dojdzie do niespodzianki na ostatniej prostej - to między innymi zbudowanie dobrych relacji z różnymi ośrodkami i centrami komunikacji w PiS, przede wszystkim z Alejami Ujazdowskimi. 

Jeden z naszych rozmówców przekonuje, że wybór Bochenka na stanowisko rzecznika jest już przesądzony. Inny - że trzeba uważać, czy na ostatniej prostej nie będzie niespodzianek. - Z nominacjami na ważne stanowiska w PiS jest jak z wyborem papieża. Czasami kto wchodzi na konklawe papieżem, zostaje kardynałem - śmieje się jeden z naszych informatorów.