Premier Mateusz Morawiecki wzmocnił się po kampanii samorządowej – to przyznają zarówno jego zwolennicy, jak i ludzie bardziej sceptyczni wobec niego w obozie rządzącym. Otwarcie bardzo go chwali prezes PiS Jarosław Kaczyński. –  To może być w pewnym momencie niebezpieczne – komentuje w rozmowie z nami doświadczony polityk PiS.

Wszystko wskazuje na to, że premier Mateusz Morawiecki będzie twarzą kolejnych kampanii, w tym starcia o Sejm. Teraz bliski współpracownik premiera minister Michał Dworczyk będzie negocjował koalicje w całym kraju. To znamienne i pokazujące rosnące znaczenie premiera.

Ale przed Zjednoczoną Prawicą stoi teraz zadanie być może trudniejsze niż odbicie kolejnych województw czy powiatów. To utrzymanie spójności bardzo podzielonego obozu. W tygodniu po ogłoszeniu wyników wyborów w Warszawie wróciły pogłoski, że Zbigniew Ziobro dostanie propozycję „nie do odrzucenia" – startu do Parlamentu Europejskiego. Bo mimo dobrego wyniku w wielu regionach nadal można wyczuć niedosyt po wyborach, chociaż – jak już pisaliśmy – wynik ogólny miał oscylować w granicach 38 proc. (będzie niższy), a bój o Warszawę nie miał się zakończyć na I turze. Nasi rozmówcy z różnych stron Zjednoczonej Prawicy podkreślają, że nie ma planu, by Ziobro trafił do Brukseli. – Bardzo bym się tym zdziwił – mówi jeden z nich. – To bardzo toporna intryga – zauważa jeden z rozmówców z Solidarnej Polski.

Tworzenie wielu teorii na temat tego, co zdarzyło się w tych wyborach, trwa w najlepsze. Jednak nawet spływające rezultaty indywidualne pokazują, że model zjednoczenia prawicy wokół PiS sprawdza się. Zarówno ludzie Zbigniewa Ziobry (jak Michał Woś na Śląsku), jak i Jarosława Gowina osiągnęli w tych wyborach wiele dobrych lub bardzo dobrych wyników indywidualnych. Bez mandatów Solidarnej Polski w sejmikach PiS nie ma co liczyć na przejmowanie województw. Patryk Jaki zdobył też – mimo porażki w I turze – najwięcej głosów w Warszawie od czasów Kazimierza Marcinkiewicza.

Prezes PiS sam niedawno przyznał, że chciałby, aby w 2019 roku PiS powtórzyło sukces siatkarzy, którzy obronili tytuł.

Jeśli wybuchnie ponownie poważny konflikt między Ziobrze a Morawieckim, to będzie to dużo trudniejsze. Zwłaszcza dla elektoratu Zjednoczonej Prawicy ten konflikt byłby niezrozumiały i prowadziłby do demobilizacji w kluczowym okresie maratonu wyborczego. Bo jeśli wybory samorządowe coś pokazały, to na pewno zdolność mobilizacyjną wyborców opozycji w dużych miastach. Zjednoczona Prawica sporo ryzykuje, jeśli jedna z frakcji w jej ramach ulegnie mocnemu wzmocnieniu ponad obowiązujący teraz, z trudem wypracowany układ sił. Zwłaszcza, jeśli dojdzie do dalszej konsolidacji opozycji pod jednym szyldem. ©?