Rz: Co pan, stary sejmowy wyjadacz, sądzi o planach stopniowej likwidacji hotelu poselskiego?

Ryszard Czarnecki:

Hotel ma zarówno swoje plusy, jak i minusy. Plusem jest to, że posłowie na miejscu mają pracę i nocleg, dzięki czemu mogą dłużej pracować i lepiej się regenerować – np. przed posiedzeniem można iść do pokoju, żeby się zdrzemnąć. Poza tym lepszy i szybszy jest przebieg informacji politycznych. Minusem zaś jest to, że posłowie żyją w twierdzy przy ul. Wiejskiej, bo na miejscu mają basen, kaplicę, restaurację, sklepy. W tym swoistym getcie poselskim mogą nie dostrzegać problemów życia codziennego.

Wynajmując mieszkania na mieście, będą mieli okazję to nadrobić.

Jednak będzie to ze stratą dla politykowania, bo bardzo często właśnie w pokojach hotelowych zapadały decyzje, rodziły się nowe pomysły czy inicjatywy. Hotel poselski sprzyjał takim kontaktom, zachęcał do zacieśniania więzi formalnych i nieformalnych, ponad podziałami partyjnymi.

Jak jest ze standardem pokojów hotelowych?

W mojej pierwszej kadencji mieszkałem w jednym pokoju z innym posłem, co dzisiaj jest nie do pomyślenia. Teraz warunki są lepsze pod każdym względem, choć słyszałem o posłance, która narzeka, że łóżko jest za wąskie dla dwóch osób...

Jakie możliwości integracji pozostają posłom?

Posłowie będą musieli znaleźć inną formułę spotykania się i integrowania. Na pewno polska polityka będzie mniej barwna, bo gdyby nie było hotelu poselskiego, to nie byłoby książki Anastazji Potockiej, nie byłoby taśm Renaty Beger, nie byłoby hucznych imprez posłów PSL z orkiestrą...

Autopromocja
Panel dyskusyjny "Ach te magazyny"

Silniki boomu pracują pełną parą - rynek będzie rósł z uwagi na dalszy rozwój logistyki i e-commerce

OGLĄDAJ RELACJĘ

Słyszę sentyment w pana głosie.

Jakiś na pewno. To tam usłyszałem, w całonocnym barze hotelowym, o 2 w nocy, od ówczesnej posłanki Unii Demokratycznej, a obecnie posłanki Platformy Obywatelskiej Iwony Śledzińskiej-Katarasińskiej, pamiętne dla mnie słowa: „Pan? Taki inteligentny, a z ZChN?”.

Ale na świecie parlamenty chyba zwykle nie mają hoteli dla swoich członków?

Rzeczywiście. Eurodeputowany ma trzy możliwości: wynajęcie pokoju w hotelu, co jest kosztowne i nie daje poczucia stabilizacji, wynajęcie mieszkania lub wzięcie kredytu na własne mieszkanie, co ja sam uczyniłem. Wszystko to oczywiście z własnej pensji.