...w historii i w polityce mówi się: "charyzmę". Autentyczną charyzmę. Nie "miękką" charyzmę, którą ma wielu polskich polityków, tylko autentyczną charyzmę. Rozmawiałem z wieloma osobami, które zetknęły się z prezydentem tak, jak widzieliśmy na ekranach telewizorów - przez podanie ręki. Każdy był przekonany, że prezydent go zapamiętał, że prezydent go dostrzegł. ?

Tomasz Nałęcz mówi również o nieobecności na spotkaniu Lecha Wałęsy.?

Nieobecność Lecha Wałęsy na tym spotkaniu zostanie odnotowana. Bo ileż osób w Polsce rozpoznaje zagraniczna prasa? Poza tym to rzeczywiście było wydarzenie, świadczące i o polskiej wolności, i o wielkości Lecha Wałęsy, bo naprawdę tylko w wolnym kraju może taka sytuacja zaistnieć. A trzeba być Lechem Wałęsą, żeby nie przyjść na spotkanie z prezydentem Obamą. ?

To jest dla mnie zupełnie niezrozumiała sytuacja, bo przecież pierwotna koncepcja tego spotkania była dla Lecha Wałęsy niezwykle honorowa. Też rzecz się nie rozbiła o rozmowę w cztery oczy z prezydentem Obamą, bo przecież z tego, co mówi prezydent Komorowski - i co jest też stanowiskiem ambasady amerykańskiej - z tym, zdaje się, nie było problemu - mówi Nałęcz?

Podczas spotkania prezydenta USA z rodzinami ofiar katastrofy smoleńskiej, Jarosław Kaczyński wręczył Barackowi Obamie memoriał o katastrofie. Nałęcz również to komentuje.

Nie chcę łyżki dziegciu tutaj do tego dodawać, bo to przecież bardzo udana wizyta, także w tym punkcie. Memoriał jak memoriał, najpewniej nie ma w nim takich treści, które by oczekiwał np. Antoni Macierewicz, bo Jarosław Kaczyński jak na razie nie pochwalił się treścią memoriału. I nie sądzę, że jak dzisiaj pójdę do pracy, to on będzie odczytywany przez nomadów z tego namiotu.?