Monika Olejnik:

A proszę powiedzieć, czy Platforma Obywatelska chciała rozmontować PJN?

Paweł Kowal:

No, chyba każdy kto ma oczy, to widzi.

Monika Olejnik:

Paweł Poncyljusz był kuszony, pan był kuszony żeby odejść do Platformy Obywatelskiej.

Paweł Kowal:

Znaczy, wokół mnie są jakieś, jak rozumiem, sensacje, tutaj ja nie byłem kuszony. Faktycznie dostałem w dyskrecji i z poszanowaniem reguł takich sytuacji pewną propozycję, odniosłem się do niej rzeczowo, ona dotyczyła moich, jakby nie politycznego zaangażowania tylko merytorycznego i nie ma co robić z tego sensacji. Znaczy, pani redaktor, ja potrafię sobie wyobrazić i po to żeśmy powstawali w listopadzie, żeby potrafić normalnie rozmawiać i z Platformą i z Prawem i Sprawiedliwością.

Monika Olejnik:

Ale Prawo i Sprawiedliwość nie chce rozmawiać z PJN.

Paweł Kowal:

Być może potrzebuje pewnego czasu, żeby zrozumieć, że nie jest jedną partią opozycyjną, i że szereg poglądów wolnorynkowych, zdroworozsądkowych, konserwatywnych dzisiaj nie ma reprezentacji. Jeżeli weźmiemy pod uwagę stanowisko w sprawie OFE, jeżeli weźmiemy pod uwagę stanowisko w sprawie chociażby polityki rodzinnej, w sprawie szkół, reformy edukacji...

 

 

To, co mogliby zrobić politycy najbardziej odpowiedzialni w Polsce - mówił Paweł Kowal - dla Polski dzisiaj, to powołać rząd wielkiej koalicji, na trzy lata, umówić się, że trzy lata pracujemy, rok się kłócimy, bijemy, opowiadamy o trampkarzach, o kordonach te wszystkie dyrdymały, ale trzy lata dwie, trzy porządne reformy, szczególnie reforma budżetu i wprowadzenie budżetu zadaniowego, bo nie damy rady dłużej. I tak się wszyscy przebawią, tylko że to się okaże, że na tym „Titanicu” tańczyła nie tylko Platforma, ale także główna partia opozycji.